Ringo

Ja jako fan Bitli powinienem tam dzisiaj być chyba, ale jakoś chęci nie te. Idąc na koncert Ringo Starra musiałbym przyznać sam sobie, że jestem już na tyle emerytem, że chce mi się płacić sporą kasę za stary odgrzewany kotlecik. Albo inaczej, idąc na taki koncert musiałbym chyba wpisać się w pewien trend wyznawania kultu. Zupełnie jak do kościoła. Nie dałbym rady. Na pewno jest tam wypas, RIngo gra i śpiewa stare fajne numery, ale ja kompletnie nie miałbym na to ochoty. Ringo jak wiadomo jest fajny i ma niezłe inspiracje. Nigdy nie byłem fanem solowych dokonań Ryśka, ba!, nawet mało je znam. Ze wszystkich Bitelsów solo zawsze wolałem solowe i Skrzydlate dokonania Paula. Jestem jednym z tych, którzy delektują się kiczem niektórych (większości?) nagrań Wingsów. Solowy Paul to inna sprawa, pewnie kiedyś napiszę, ale Ringo nie. Nie, nie.

Jest jednak jeden utwór Ryśka, który uwielbiam. To zajebiście kanciasta piosenka, tytułowy utwór z płyty Liverpool 8 z 2008r. Utwór wymiata. Jest wypasiony, Ringo sobie siedzi i śpiewa, też wypasiony i melodia jest wypasiona. Super hiper elegancko. Zawsze kiedy to włączam, albo gdzieś sobie przypadkiem poleci, to drę ryja refren, bo mi się wydaje, że śpiewam to czysto (dużo różnych rzeczy jeszcze mi się czasem wydaje), do golenia też utwór jest wypasiony, odwołuje się do młodości, a Bojadżijew jak ją mu puściłem, to powiedział, że on już wie skąd te melodie u Oasis. Można rzec, że gdyby Ringo nagrał tę pieśń dużo wcześniej, to by bezpośrednio tą pieśnią antycypował britpop cały, a tak to britpop antycypuje tylko jako pałker Bitli. A taka fajna pieśń nie antycypuje nic. Strasznie mnie smuci brak antycypacji w tej piosence. Song jest super, ja sobie puszczę jutro z rana i znowu pewnie usłyszę: „weź już nie śpiewaj tego!”.

LIVERPOOL, I LEFT YOU!!!!
……..

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Ringo

  1. Ringo nostalgicznie rozlicza się z życiem. Ale jeszcze chyba nie skończył, bo nadal gra trasy, płyty nagrywa. W sumie pocieszny jest. Antycypator.

  2. Może jeszcze Ringo będzie coś antycypował… Np.: neo-britpop 😉

    A wracając do tego co napisałeś o solowych dokonaniach Paula. Zgadzam się z całą rozciągłością, szczególnie jeśli chodzi o dokonania z Wings z lat 70-tych. Po prostu miazga. Na tle swych kolegów zdecydowanie błyszczy. Bo z solowych płyt Lennona bronią się jako tako „Plastic Ono Band” i „Imagine”, Harrison napisał i wykonał kilka fajnych utworów, ale generalnie kilka tych płyt, które słyszałem nie broniło się w całości. Twórczości solowej Ringo nie znam. Ale uwielbiam go za bycie Bitelsem, role w filmach „A Hard Day’s Night” i „Help” i za to, że jest/był lepszym bębniarzem niż się wielu osobom wydaje.

    • Ja Pula uwielbiam, a jego solowy Chaos and Creation in Backyard jest fantastyczny. WIngs jest zajebiste, bo to sprawia wrażenie takiego chamskiego kiczu, ale jak się wsłuchać, to naprawdę jest super. A pojedyńcze numery miażdżą, każdy album ma jakąś perłę. Lennon jest trochę za bardzo nadmuchany dla mnie, no a Ringo sobie zawsze odpuszczałem. Może pora przesłuchać. Harrison miał wzloty i upadki, ale generalnie masz rację co do jego twórczości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s