Welcome to the 90s

Jeżeli jesteście samotni, jest Wam nudno i nie wiecie co ze sobą zrobić, słuchacie MAFII, CLOSTERKELLERA, HOUKA, KULTU, IRY, itp. dźwięków, napiszcie do 15 – letniej dziewczyny, która szuka bratnich dusz. Prosiłabym o znaczek zwrotny, Sylwia.

Jeśli słuchasz dziwnej, mrocznej i pokręconej muzy (TYPE’O’NEGATIVE, FUNNY HIPPOS, NINE INCH NAILS, CLOSTERKELLER), sam jesteś dziwny i paranormalny, na ulicy rzucają w Ciebie kamieniami, a mimo to czujesz się dobrze w tym świecie, pisz. Olka.

Jeśli jesteś zboczony na punkcie NIRVANY, pisz. Polly.

Słucham NIRVANY i wciąż nie rozumiem dlaczego. Jeśłi Ty to rozumiesz, napisz. Martini.

Szukam gościa, który był w Kuźnicy Śląskiej w dniach 11 – 16 sierpnia 97. Glany lub trampki, wojskowe spodnie, czarna koszula, przydługie kręcone włosy. To ja – dziewczę w niebieskiej koszulce, szarych spodenkach i trampkach. Byłam z koleżanką. Chciało Ci się pić, pamiętasz? Napisz. Agnieszka.  

Dziewczyno! Jeśli masz dosyć już samotności, jeśli masz marzenia i szukasz kogoś, kto pomógłby Ci je zrealizować, jeśli spędzasz samotne noce… Napisz! Henryk.

Z listów do magazynu BRUM.

Tak, tak, drogie dzieci, kiedyś nie było fejsbuka.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Welcome to the 90s

  1. Meh! Kiedyś, jeszcze jak byłem mały i pulchniutki, to miałem jakieś czasopismo (żadne tam „Brum” czy inne szatanizmy, pewnie jakiś „Ciuchć” co mama mi wyrwała jak szła z pracy), w którym znalazłem ogłoszenie od dziewczyny, co to mieszkała pod moją miejscowością. Ależ chciałem napisać. Zdałem sobie jednak sprawę, że nie mam za bardzo co i odpuściłem.

    Adnotacja o znaczku zwrotnym fajna, od razu mi się przypominają „piniondze na pierdoły” mojej babci.

    Fucking nostalgia, man.

  2. Ja pamiętam jak moja starsza siostra pisywała z jakąś radziecką rówieśniczką. Pisywała te listy w języku rosyjskim. I pamiętam jak od tej dziewuchy dostawała jakieś paczki czasami. A tam jakieś słodycze i inne duperele. Dżizas, ale wypas. Też tak chciałem, ale jakoś się nie udało.

    A z tych listów do Bruma, to Henryk wymiata. Może to jakiś trol? Choć wtedy chyba nie było troli.

  3. Henryk wymiata, to prawda.Zawsze mnie fascynowała takie pisanie do czasopism w rubryce „poznajmy się”. Gdzie ci ludzie mieszkali, że nie miel znajomych? Zresztą nawet jak się mieszkało w jakiejś bieszczadzkiej głuszy to i tak ze względu na obowiązek szkolny musiała taka osoba chodzić do szkoły, gdzie spotykała inne jednostki gatunku homo sapiens sapiens. A jak już koś mieszkał w mieście (nawet małym) to chyba nie było problemu. Jeżeli na początku lat 80-tych w takich Puławach (to była wtedy totalna dziura) powstał zespól Siekiera to o co chodzi? Ludzie piszący takie listy musieli mieć straszną pustkę wokół siebie. Tak mniemam. Brr…

    Tak na marginesie – lata 90-te, były wbrew temu co dzisiaj się mówi mega jeżeli chodzi o muzykę (i nie tylko). Nie było fejsbuka, czyli nikt z korpo nie przeglądał twoich prywatnych danych. Poza tym Grunge, nowojorski hardcore, industrial w nakładach milionowych, w MTV puszczają muzykę i Beavisa i Buttheada, popem jest Tina Turner, Phil Collins i Madonna, nawet tzw. disco jest fajne, a to Technotronic, a to późniejsza hybryda muzyczna w postaci The Prodigy. Kurczę, łza się w oku kręci…

  4. Wszyscy chyba znają takiego „Henryka”, co to do każdej dziewczyny startuje, dostaje kosza że słychać w całym mieście i zaraz atakuje inną. To chyba taki typ, jakimś antycznym trollem mi to nie pachnie, bardziej „użyję mojej prawej ręki w innym celu”.

    @wmichael: może komuś nie odpowiadali, z różnych przyczyn, ludzie z najbliższego otoczenia?

  5. @wmichael – mwydaje mi się, że to trochę wynikało z egzotyki takich kontaktów. Bo jednak ludzie się nie widzą, listy tylko piszą, to wyobraźnia działa, a w szkole czasem bywało nudno po prostu. Poza tym tu też pewnie chodzi o pewien podziw czy szacunek. Jak ktoś w głuszy w Bieszczadach słuchał Nirvany, to nie bardzo może miał z kim o tym pogadać, a tak w liście to się bratnia dusza może trafi. Ja bardziej jestem ciekaw ile przyjaźni się zawiązało w taki sposób, ale takich co przetrwało. Bo teraz w czasach fejsbuka, to wygląda przecież mniej więcej podobnie, tylko przeniosło się to do sieci, łatwiej. No bo zobacz, ludzie blogi piszą 😉

    @Tomek – Henryk pewnie trzyma się mocno. Taki to zawsze twardo stąpa i ma wszystko w dupie. To może być taki koleś, co to już dawno po trzydziestce, a dziewczyny ma wciąż z liceum.

  6. Może to i racja.Przykład bieszczadzki.

    A teraz… Pisanie listów, tych normalnych wysyłanych pocztą to z dzisiejszego punktu widzenia egzotyka. Myślimy o tym jako o czymś tak wielce wymagającym, że hej. A kiedyś sam pisałem długie epistoły do znajomych i osób z rodziny. Teraz – krótki mail. czy to idiotyczne „lubie to” na fejsbuku.

    Nie znam nikogo, kto by nawiązał dłużą znajomość w ten sposób (pisanie listów do Brum czy innego Magazynu Muzycznego). Ale ja jestem z Lublina, zawsze było z im pogadać o muzyce. Na mim osiedlu była to grupa 3-40 osób. Będąc nastolatkiem nigdy nie potrzebowałem formy listownego by porozmawiać z kim o muzyce, której słuchałem. Kwestia innej perspektywy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s