Lustereczko powiedz przecie

Reklamy

30 uwag do wpisu “Lustereczko powiedz przecie

  1. Owszem, ale zdałem sobie też sprawę, że i przeze mnie. Bo jak tak sobie o Bowiem gadaliśmy, to zauważyłem, że za słabo znam jego albumy. No to od dwóch dni słucham Reality.

    A „Silence Is Sexy” EN miażdży zawsze. Ta płyta była rok po „Hours”.

  2. Ja właśnie jak gadaliśmy, przypomniałem sobie, że „Diamond Dogs” mam tylko liźnięte. I cholera, dobre jak fiks!

    „Silence Is Sexy” bardzo fajne, szczególnie w tej bonusowej edycji, druga płyta jest z utworem „Pelikanol”. Właśnie, Neubauteni coś robią teraz, nie wiesz? „Alles…” już cztery lata jak wyszło.

    Propos, rozmawiałem z moją nauczycielką niemieckiego dużo o muzyce i próbowałem ją namówić na industrial i noise. Pewnego razu spytałem, co znaczy „Alles wieder offen”, odpowiedziała mi a potem dodała „to pewnie od tych twoich walących budynków, co?”. Niestety, wiedziała, że moje zainteresowanie tym językiem ogranicza się do tego zespołu 😦

  3. EN trochę się wycofali jednak. Oni teraz bardziej kombinują z fanami, takie interaktywne projekty. ostatnia była płyta The Jewels. Koncept taki, że sobie coś tam rysowali na kartkach, jakieś symbole z istnienia zespołu, potem każdy losował po ileś kart, szedł w odosobnienie i zastanawiał się nad tymi kartami i kminił konceptualnie. Potem wszyscy przyszli do jednej sali i zaczęli improwizować w czasie rzeczywistym. Wszystko mogli obserwować fani na stronce, potem wyszła z tego płyta. Sfinansowane to było też przez fanów, więc oni się trochę zamykają na rynek. Blixa opracował jakiś koncept, który składa się z 4 punktów współpracy właśnie z fanami. Z tego co wiem, to zrealizowali chyba dwa. Już się pogubiłem, bo ja trochę nie mam do takich konceptów głowy.

    Poza tym, Blixa nagrał płytę z niejakim Alva Noto, niemiec taki, moze znasz. Minimalista, ale wypas muzyka, ja taką lubię. Z Blixą to inny świat zupełnie, taka psztyku psztyku szmeru szmeru elektronika z Blixy wokalem :D:D Pojekt nazywa się ANBB _ Mimikry. Hacke nagrał płytę piosenkową ze swoją (chyba) narzeczoną, ale to w ogóle jest dusza podróżnika. Tyle wiem.

    Daimond Dogs? Jasna sprawa, że nie znam tego albumu:) Nadrobię 🙂

  4. O ANBB wiem i zasłuchiwałem się w „Mimikry”, chociaż muszę przyznać, że singiel „Red Marut Handshake” (4 kawałki) wchodzi mi lepiej jako całość.

    Te koncepty EN z fanami znam, znaczy wiem, że coś tam robią. Wydają albumy tylko dla supporterów itd, fajnie by było się tam kiedyś zapisać.

  5. To chyba nie problem, wystarczy pewnie kaskę wysłać. Mi Mimikry wchodziła w całości jako album. Ale ja to łykam Blixę i łykam taką elektronikę, więc w ogóle nawet się w singiel nie zagłębiałem:)

    Ja czekam na pełnoprawny album EN jednak. Pamiętam ich koncert w Stodole po Perpeetuum Mobile, to był jeden z moich koncertów życia. Potem parę lat później w Progresji po Alles Wieder Offen już słabo. Publika jakoś była na nie, nagłośnienie do dupy, jacki trzeszcały, Blixa wkurwiony. No nie wiem czy do Polski jeszcze wpadnie, on manieryczny jest.

  6. Rozmowa o EN przypomniała mi anegdotyczne zdarzenie, którego byłem jednym z bohaterów.

    Rok 2000, niedługo po premierze „Silence Is Sexy”. Idę do empiku. Sprawdzam na półkach, płyty nie ma. Udaję się zatem do punktu info i pytam czy można zamówić rzeczoną płytę.
    – Może pan podać jeszcze raz nazwę? – pada pytanie sprzedawcy.
    – Einsturzende Neubauten, tytuł płyty „Silence Is Sexy”
    Facet się skrzywił, może dumał nad sensem istnienia, nie mnie o tym sądzić. Zaczął szukać w systemie komputerowym. Po chwili słyszę jego głos.
    – Nie ma takiego zespołu.
    – To może ja panu napiszę na kartce, bo nazwa niemieckojęzyczna, umlauty itd.
    – OK.
    Jak powiedziałem tak zrobiłem. Facet bierze kartkę w dłonie, zerka na nią i znów zaczyna szukać w jakże obszernej bazie danych. Po chwili powtarza.
    -Nie ma takiego zespołu.
    – Jak to nie ma? Przecież istnieje 20 lat, wydał już kilkanaście płyty, gitarzysta gra w zespole Nicka Cave’a…
    – Płyty Nicka Cave’a mamy. „Murder Ballads”, wie pan, tam gdzie ten kawałek z Kylie Minogue…
    W tym momencie podziękowałem. Oszołomiony udałem się do domostwa. Odpaliłem modem i zamówiłem album na oficjalnej stronie EN. To była moja pierwsza transakcja przez internet. Album dotarł po około 2 tygodnia. Płyta plus info o trasie koncertowej i jakieś reklamówki. Koszt, z tego co pamiętam około 50 złotych. Po trzech latach natrafiłem na „Silence IS Sexy” w Media Markt w rewelacyjnej cenie 77 złotych. W lubelskim empiku do dziś nie znają Einsturzende Neubauten. Czasami pytam się o płyty tego zespołu i lubię obserwować szok w oczach sprzedawców.

    • Sprzedawcy wszędzie są tacy, ale z drugiej strony, nie każdy musi znać wszystkie zespoły, a Neubauten nie należy do czołówki w pasmach radiowych.

      Ja tam byłem na pierwszym roku studiów w bibliotece uczelni, bo potrzebowałem na następne zajęcia „Odprawę posłów greckich”. Przychodzę, mówię, kobieta się na mnie gapi, gapi, gapi… „a kto to napisał…?”. W świetle tego wydarzenia nieznajomość industrialowego zespołu z Niemiec przez sprzedawcę to nic takiego ;P

  7. To, że nie znał to rozumiem. Chodzi mi bardziej o to, że po sprawdzeniu wszechwiedzącej bazy danych empiku stwierdził: „nie ma takiego zespołu”. Kategorycznie. Bez dodawania informacji typu „nie ma tego zespołu w naszej bazie danych, nie sprzedajemy płyty niemieckich zespołów industrialowych”. Nine Inch Nails do wydania „The Fragile” też nie znali. A w niszowym sklepie na Starym Mieście znali. Empik, Europa pełną mordą.

  8. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, byłeś dla niego zwykłym klientem. Co miał się poczuwać do czegoś więcej, jak burknięcie kilku słów. Dziś to Ty masz zabiegać, żeby sprzedawca znalazł czas i ochotę na rozmowę.

  9. A mi się wydawało, że to sprzedawca ma zabiegać o klienta. I klient, jak będzie niezadowolony ,to już nie przyjdzie do tego sklepu. Tak było w przytoczonym przeze mnie przykładzie nieistniejącego już niestety sklepu na Starym Mieście, gdzie sprzedawcy byli rzeczowi, doradzali i widać było, że lubią muzykę. Ale ja jestem koleś starej daty 😉

  10. Co chłopaka obchodzisz Ty czy nawet sklep i jego obroty? To jest taki dzisiejszy problem, że jak sprzedawca jest zatrudniony w sieciówce, która wiadomo że paść nie ma szans, to leje na kupujących. On tu ma przyjść, przesiedzieć osiem godzin i wrócić do domu. Nie martwi go to, że jak nie Ty i pięciu innych nie kupicie Neubautenów, Coila czy innego Talk Talk o którym nie słyszał, to będzie pod kreską i trzeba będzie zwijać interes.

    Ale jest i drugi biegun – sprzedawcy plączą się pod nogami jak myszy i co chwila (nie interesuje ich że masz słuchawki na uszach) pytają, w czym mogą pomóc i co chciałbym zobaczyć. No chyba, że koledzy z osiedla przyszli na inspekcję, wtedy nie można się doprosić, bo musi pokazać kumplom nowe telewizory i konsole.

  11. Ja w lubelskim Empiku (tym na Racławickich) kupiłem Perpetuum Mobile i Halber Mensch. Silence is Sexy faktycznie nie było, też pytałem, ale tę płytę trudno było wtedy dostać. Ja przestałem sie wkurzać na sprzedawców od kiedy zdałem sobie sprawę, że ja słucham raczej mało popularnej muzyki, więc jestem skazany na taką obojętność z ich strony. Nawet od pewnego momentu zaczęło mnie to bawić i bogu ducha winnych sprzedawców męczyłem nazwami. „A Das Ich jest? A Neuzeit Syndrom? A Laughing Hyenas? A God Bullis? A Chokebore?” W sieciówkach to nie było możliwości, choć udawali, że się zastanawiają. W sklepikach nie sieciowych kolesie często się orientowali, ale te sklepiki już dawno poszły w niepamięć.

    Kiedyś pamiętam jak z kumplami robiliśmy sobie jaja z jednego sprzedawcy. Poszliśmy pojedyńczo w jakimś odstępie czasu i pytaliśmy o Tito i Tarantulę. Ja byłem pierwszy i typ nie wiedział co to, jak poszedł trzeci kumpel, to koleś już mówił, że było, ale poszły wszystkie:D

    Ja to teraz robię nawet za dziwaka, bo korzystam z takich okazji. Jak polazłem do Empiku ostatnio, bo dostałem cynk, że Thurston Moore ‚ Trees Outside the Academy jest po 7zł, to dziewucha oczywiście kazała sobie przeliterować. Przeliterowałem i zacząłem pierdolić jej o Thurstonie i Sonic Youth. Że z Nowego Jorku itd. Mnie to bawi bardzo kiedy mogę tak sobie pieprzyć, a ktoś tak stoi i słucha i patrzy się na mnie ze zdziwieniem.

    Nie ma co wymagać, ludzie którzy znają się na muzie, której ja słucham, nie pracują chyba w sklepach. Cóż począć.

  12. „(…) ludzie którzy znają się na muzie (…) nie pracują chyba w sklepach” i to jest cholernie smutne. Pewnie każdy kojarzy „High Fidelity”, tamten sklep był miejscem, w którym mógłbym zamieszkać, a na pewno do którego mógłbym chodzić co chwilę. Dziś sklepy „muzyczne” to właśnie sieciówki w których albo wiesz konkretnie czego szukasz i to jest w miarę popularne, albo nie masz po co wchodzić. Zresztą tak jest ze wszystkim, w kwestii filmów czy nawet gier ciężko znaleźć miejsce, gdzie sprzedawca faktycznie pasjonuje się tym, co ma na ladzie.

  13. Ja widze problem innego rodzaju. Bo jak wpadam do takiego Empiku na ten przykład, to już nie wymagam od kogoś w dziale muzyka znajomości muzyki, tylko wolę, żeby mi w tym swoim wewnętrznym googlu sprawdził. Najlepiej jakbym sprawdził sam, ale pal sześć. Jak ktoś mówi autorytatywnie „nie ma”, to i tak proszę o sprawdzenie, bo po prostu nie wierzę.

    Druga sprawa to, że oni nie tyle nie znają się na tym co mają w sklepie, ale to wpływa na ułożenie płyt w sklepie. Przykład: wpadam kiedyś do Empiku i chciałem klasycznie się poobijać. Myślę sobie, że poszukam płyty Davida Byrne i Briana Eno „My Life In the Bush…”. Biorąc pod uwagę fakt, że jest duże prawdopodobieństwo, że jej nie ma, to trzeba sprawdzić wszystkie opcje, czyli literki D, B i E, a ja jeszcze nigdy nie pamiętam, który z nich widnieje na płycie pierwszy. Niby pryszcz, ale problem numer dwa: w której kategorii? Bo to moze być Muzyka Rozrywkowa Zagraniczna, Inne Brzmienia albo Folk/Etno. Ja nie wiem czy oni mają wytyczne jakieś czy na swojej wiedzy się opierają. Bo jak poszedłem tego Thurstona szukać, to mi powiedzieli, że wyprzedaże się skończyły i że jest jedna płyta (Demolished Thoughts) i kosztuje 72zł, ale nie wiadomo w którym dziale. Trzeba szukać. A weź tu szukaj, jak ktoś przełożył. Albo bierzesz literkę T, a tam masz Tinę Turner 50 egzemplarzy jednego albumu.

    To mnie odpycha w takich sklepach, bo z niekompetencją sprzedawców sobie radzę. Mnie kategorie wkurwiają. Bo ja mam często tak, że szukam płyty, która jest na styku kilku kategorii. Bo niektóre płyty można wsadzić do kilku kategorii. Neil Young to może być blues/country/folk/rock. Wszystko. Marca Ribota już nie wspomnę.

  14. Podziały w sklepach fizycznych są bolączką. Bo dla jednego takie „The Flaming Lips” to pop, dla kogoś innego rock, dla jeszcze innego alternatywa. I biegaj między półkami. Byłoby super, gdyby istniał jakiś system, któremu mógłbyś powiedzieć „szukam Flaminglipsów” i on by odpowiadał „w dziale XYZ proszę”. Coś takiego, jakby, hm, sprzedawcy! A poważnie, gdyby mi ktoś powiedział w sklepie „proszę sobie poszukać” i miałby na myśli przerycie się przez literally tysiące płyt, to bym się obrócił na pięcie (dwa razy coby podkreślić efekt) i wyszedł.

  15. Ja jak wchodzę do takich sklepów, to sobie coraz częściej myślę „what the fuck am i doing here”. Skupiam się teraz głównie na przecenach. Można coś czasem wyhaczyć, bo zakupy upatrzone to tylko net.

  16. Szkoda, że w mieście, w którym mieszkam nie ma Empiku ani niczego takiego. Jest jakiś Media Expert, ale tam gry na PS3 sprzed roku stoją po 200zł. Nie mam gdzie lurkować na promocje.

    Niby mają robić Empik właśnie, ale jak już postawią (/zagospodarują), to zleci się tam śmietanka licealistów browsujących w komiksach i książkach (szpan na intelekt!). Tak jak się zlecieli do Croppa, stoją i oglądają JEDNĄ PÓŁKĘ przez pół godziny robiąc ciągle pretensjonalne „meh”. To samo, jak robili spotkania filmowe to przyłazili tylko po to, żeby się z tyłu wysapać i wygłupiać, bo „Ucieczka z kina >>Wolność<<" czy "Amator" to przeje nudy.

    I'm so old ;(

  17. He, my to już chyba inne pokolenie jednak. Jeszcze jedno jest ciekawe, teraz młodziaki (w sumie nie tylko młodziaki) kupują piosenki. Pojedyńcze utwory na itunes. Dla mnie szok, bo ja jestem z tych, co to album mają za idealną niepodzielną dawkę muzyki. Kupowanie jednej piosenki to dla mnie dziwy.

    • To, zdaje mi się, ma sens kiedy lubisz dany utwór, ale nie interesue
      je Cię reszta albumu. Niby fajnie, ale takie świadome pozbawianie się możliwości poznania innych dokonań artysty jest głupie. No chyba, że to ludzie używający piosenek jako dzwonków i wrzucający je w dwutysięczną, źle otagowaną playlistę. Wtedy ciężko w ogóle szukać sensu 🙂

  18. Czasem wpadam w rytuał słuchania bez przerwy jednego kawałka, ale mimo wszystko, jakoś nie wyobrażam sobie kupienia tylko jednej piosenki. Nawet jeśli jeden kawałek, to jednak z całego albumu, a nie po prostu jeden kawałek. Ale to chyba dostosowanie rynku do potrzeb słuchacza mniej wymagającego.

  19. Każdy ma coś takiego z jednym kawałkiem (ja ostatnio „Who by Fire” Coil morduję), ale ze świadomością, że jeszcze jedenaście kawałków jest obok. Jedna piosenka to kawałek całego tortu, a wiadomo że najlepiej smakuje cały.

    Ale są przecież artyści, którzy nagrywają płytę z mocnymi trzema trackami a reszta to czyste fillery. Chociaż, „artyści” to takie sobie słowo w tym wypadku.

  20. No tak. A Who By Fire to ze Scatology prawda? Nie chcę mi się teraz sprawdzać na szybko, ale pamiętam, że to to, albo Horse… W sumie się dziwiłem, że taki cover, ale zgrabny. Choć ja bym się nie katował tym, ale ja się ostatnio Noelem katowałem nowym, więc cóż mam się czepiać… 😉

  21. Pewnie najpierw usłyszałeś wersję Coil. Oryginał jest Leonarda Cohena (chyba, że o czymś nie wiem). Ja to słyszałem w dzieciństwie jak Cohen śpiewał, więc znałem na wskroś. Fajny kawałek.

  22. Spoko. U mnie Cohena katowali w domu rodzice, głównie matka. Znam bardzo dobrze. W sumie kawał fajnej muzy, szczególnie te wczesne nagrania, no i I’m Your Man, świetny album.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s