Limbo

Wpadła mi ostatnio w ręce gra o tajemniczym tytule Limbo. Rzadko w ogóle grywam, więc żebym grę ukończył, to musi być coś naprawdę wyjątkowego. Ostatnio na pewno ukończyłem Montezumę, jeszcze na C64, a niektórzy nawet nie wierzą, że ta gra ma w ogóle koniec. Ma, choć mało ciekawa jest ta końcówka. Wróćmy do Limbo. Gra niezwykle prosta w sensie growym, czyli klawisze kierunków i ctrl jako klawisz akcji. Biegnie się w prawo, coś jakby klasyczna platformówka. Ale fabuła, klimat! Oto pewien chłopiec budzi się w jakimś lesie i biegnie. A las ten pełen nieprawdopodobnych niebezpieczeństw i pułapek, las jakby z zaświatów. Gra jest w kolorach czarno białych, więc klimat potęguje. Te pułapki to klasyczne zagadki logiczno – zręcznościowe, takie jakie lubię najbardziej, w dodatku nie za trudne, ale gra się wyśmienicie. Po zgłębieniu fabuły okazuje się, że chłopczyk biegnie uratować siostrzyczkę. Gdzieś tam na końcu, reszty nie zdradzam, dodam tylko, że niezwykle w całej grze cieszył mnie fakt, że chłopczyk nie ma broni. Wszystkie strzelanki z bronią z reguły w moim wydaniu kończą się na masowym zabijaniu i to bez metody. Zaklikać na śmierć, dlatego gry mnie nudzą. A Limbo nawiązuje do takich klasyków jak Another World, Flashback, Heart of Darkness.

Tytuł z kolei stanowi skojarzenie z łacinskim limbus, czyli granica, graniczny. Limbus to także coś jakby poczekalnia piekła, czyli miejsce gdzie trafiają biedne duszyczki, co to do nieba się nie nadają, a do piekła jeszcze nie dotarły. Od słowa limbus pochodzi także nazwa układu limbicznego, czyli część mózgu odpowiedzialna za całkiem istotne aspekty naszej społecznej świadomości i ewentualnej integracji (bądź nie) z otoczeniem.

Teraz najciekawsze. Fabuła gry przypomina mi fabułę książki My Life in the Bush of Ghosts Nigeryjczyka Amosa Tutuoli. Tam do podobnego lasu (Busz Duchów) trafia pewien 7 – letni chłopczyk. Tyle, że on nie szuka siostrzyczki, z tego co mi wiadomo, bo nie miałem okazji książki przeczytać. Miałem za to okazję posłuchać niejednokrotnie płyty Davida Byrne i Briana Eno o takim samym jak książka tytule (nie inspirowali się książką, ale po nagraniach uznali, że tytuł i fabuła pasuja do muzyki jak ulał) i uznaję ją za jedną z lepszych płyt jakie słyszałem. A gra jest jedną z najlepszych w jakie grałem.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Limbo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s