Jedna taka płyta Paula (Chaos and Creation In the Backyard)

Mam pewną płytę Paula McCartneya, do której wracam bardzo często. Płyta jest przy mnie często, bo to muzyka, która zawsze na mnie działa pozytywnie. Ja w ogóle jestem bardzo za twórczością McCartneya, czasem zupełnie irracjonalnie, bo nawet lubię Wingsów. Zbieram sobie ich kolekcję na winylu. To jest całkiem przyjemna kapela, momentami tak kiczowata, że aż przyjemna. Trzeba naprawdę zrozumieć fenomen Wingsów, żeby się tym emocjonować. W Bitlach też zawsze bardziej ciągnęło mnie do piosenek Paula. Jakoś ta melodyka do mnie przemawia, choć uwielbiam Bitelsów w ogóle, więc…

McCartney solo to osobna historia. Sporo tego jest, może nie jakieś bajońskie ilości, ale jednak sporo. Ma swoje klimaty lepsze i gorsze. Ostatnio całkiem przyjemnie słuchało mi się jego projektu z Youth’em, projektu o nazwie Fireman. Ale wróćmy do Paula solo. Jego płyta, którą się podniecam to Chaos and Creation In Backyard. Niezwykle bitlesowskie piosenki. Zaczyna się tylko od trochę nudnego Fine Line, ale potem z utworu na utwór jest już na najwyższym poziomie. To jest albym z 2005r. Producentem tej płyty jest Nigel Godrich, tak tak, człowiek od Radiohead. Płyta brzmi świetnie, ale materiał na płytę jest najwyższych lotów.

Tam są takie piosenki, że gdyby odrzeć je z całego instrumentarium i zagrać na zwykłym akustyku, albo zaśpiewać a capella nie straciłyby nic ze swojego uroku. Tak ssamo jak piosenki Bitli, gdzie studio owszem, podrasowało to wszystko, ale piosenka musi mieć swoją wartość, żeby udźwignąć cały ciężar na albumie. Na Chaos and Creation In the Backyard jest dla mnie hit za hitem. Wymiękam, zawsze słucham jej wtedy, kiedy mam tak zwaną zawieszkę, która objawia się tym, że nie wiem czego posłuchać. Myk, biorę Paula i jest błogo. Tyle, że ten album tak uzależnia, że muszę go odsłuchać kilka razy pod rząd, bo uwolnić się nie sposób.

Nie daję tutaj żadnej oceny, bo musiałbym dać szóstkę w skali 1-5.

Reklamy

8 uwag do wpisu “Jedna taka płyta Paula (Chaos and Creation In the Backyard)

    • Choćby The National ostatnie, w ogóle mnie nie zakręciło, a ponoć objawienie. Arcade Fire też niezłe, ale tylko na pierwszy odsłuch (ale i wtedy przydługie). Tak z tego, co ostatnio indierockowego widziałem, chyba z rok temu.

      • Kurde balans, muszę się przyznać, że tych albumów nie znam… Słyszałem jakieś single, ktoś mi polecał, itd., ale raczej unikałem. Trochę mi się nie chce nadrabiać tych zaległości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s