Projekt recenzja: Jesu – Ascension

Jesu to Justin Broadrick. Postać znana. Ja się zetknąłem z nim dawno, przy okazji Godflesh, potem jakoś mi umykał. Pamiętam J2 z Jarboe, płyta w której długo się zasłuchiwałem. Znałem Jesu, ale nie słyszałem.Ciężko mi będzie o tej płycie pisać. Pierwszy Fools zaczyna się całkiem przyjemnie, ale potem robi się z tego walec. Śpiew kojarzy mi się z grungem, szczerze mówiąc. Utwór długi, bo ponad 8 minut, a monotonny jak cholera. Jak monotonny kawałek jest długi i to na wejściu albumu, to raczej nie zwiastuje szybkiej jazdy. Drugi Birth Day, równie zgniata. Kurcze, ciężko znieść tę płytę. Dalej Sedatives, wokal cicho, ale wyraźnie, tylko muzyka jest jakaś strasznie prosta, to jakby łupaniem jednym akordem. Szósty Black Lies jedzie już maksymalnie długo i nudno. I tak jest do końca właściwie.

Przytłaczająca jest ta płyta. Nie mam pojęcia jak można do tej płyty wracać. To jest mój wyznacznik, jak do płyty za jakiś czas wrócę, to znaczy, że się sprawdziła, do tej ochoczo nie wrócę. Jest bardzo monotonna, wolna, i długa.. Te kawałki sie ciągną, a ja nie lubie takiej estetyki. Te riffy są takie, że można się bujać „na dwa”, ale tak będzie do samego końca. Jak Justin włączy na początku kawałka rytm, a dodajmy, że powolny, to nie puszcza go do końca. A najkrótszy kawałek, to dość wesoła, w kontekście całego albumu, impresja na gitarze akustycznej.

Nie jestem w stanie tej płyty słuchać bez irytacji, serio. Ufff. Justin mnie zmiażdżył. Właściwie żeby zmierzyć poziom przytłoczenia przez tę płytę, powinienem tę kiepską recenzję wkleić jeszcze raz poniżej. Ocena jest dość wysoko jak na przeżycia towarzyszące mi tej płycie, ale wciąż mam w pamięci Godflesh i nagrania z Jarboe (właściwie też dość przytłaczające, ale na innym poziomie percepcji).

Ocena: 2,5/5

 

Recka Bojadżijewa

Recka Wmichaela

Reklamy

14 uwag do wpisu “Projekt recenzja: Jesu – Ascension

  1. Uuu nisko. Kurde, z drugiej strony, Jesu to takie hmm, jeden utwór na dziesięć jest fajny. Pamiętam, że swego czasu (trzy lata temu, albo lepiej) dość mocno kręciłem się „Conqueror’em”. A na EPce „Lifeline” jest niezły kawałek z jakąś babką na wokalu. No, tyle mam do powiedzenia, a przesłuchałem sporą część dyskografii (jak mnie Broadrick kręcił, przyjemne ciepło po Godfleshu).

    Pamiętam, że właśnie „Conqueror” mi się wydawał taki, na początku super, potem nudy. Coś w tym było, ale zdecydowanie z każdym przesłuchaniem bardziej mi wchodziło. Tyle, że hmm, pewnie z dziesięć spinów zrobiłem, zanim mi się takie zdanie wyklarowało.

    Sam shoegaze jest super, ale jako wstawka gdzieś. Wiesz, refren czy nawet jeden kawałek w klimatach około, ale cała płyta? To musiałby być megageniusz.

  2. Ja o Jesu tylko czytałem zawsze, teraz dopiero miałem okazję posłuchać. No nisko, ale powiem Ci, że katusze. Z tego co kiedyś o nich czytywałem, to myślałem, że jest mniej ekstremalnie niz na innych jego projektach i to mnie odrzucało raczej, ale wg mnie to jest ekstremalne. To jest ekstrema shoegaze’u.

    Godflesh lubiłem, „Pure” wymiata. No i album „J2” z Jarboe. Mnie rzucił na kolana jakiś czas temu.

  3. Godflesh był super. Czytając Wasze recki i komentarze dochodzę do wniosku, że trochę przesadziłem z propozycją. Mogłem zasugerować nowy Anthrax, Mastodon, Jane’s Addiction lub coś podobnego 😉

    Ale patrząc na to w sposób poznawczy dobrze wyszło. W sumie „Projekt recenzja” ma poruszać się po różnych obszarach, a nie tylko po tym co można przeczytać w „Teraz Rocku”.

  4. Czytając Wasze recki i komentarze dochodzę do wniosku, że trochę przesadziłem z propozycją. Mogłem zasugerować nowy Anthrax, Mastodon, Jane’s Addiction lub coś podobnego

    He, nie no, akurat Mastodona trochę się spodziewałem, ale po cichu liczyłem, że zapodasz coś z zupełnie innej beczki. Nie będziemy sobie przecież podrzucać rzeczy, których i tak słuchamy 😉 Zresztą, mamy dowolność, dopóki się projekt nie znudzi, więc freedom.

  5. Ty popatrz, uciekł mi komentarz. Pamiętam, że wczoraj pisałem, może zapomniałem dodać albo spam? W każdym razie, pisałem że podoba mi się ostatnia płyta Godflesh, a i „Pure” miało super zamknięcie ;P

    Co do Waszego projektu, bardzo fajnie że nie krążycie po tych nowościach które reklamują gazety i portale, keep it up :>

  6. W spamie nie ma, więc pewnie wyfrunął Twój koment. Gupi wordpres widać. „Pure” nawet odświeżałem jakieś pół roku temu, świetny album. Tego closera nie pamiętam, ale pamiętam wejście 😀

    Co do projektu, to już nie raz miałem ochotę coś wrzucić z mainstreamu, nawet Kasabian mi przez głowę przeszedł, to by było 😀 Ja staram się szukać czegoś, czego ani Wmichael ani Bojadzijew mogą nie znać, a czy im się spodoba, to już nie moja brocha.

  7. Nie pamiętasz closera „Pure”? Trwa 20 minut 😀 W sumie możesz zapodać Kasabiana i wsadzić 1/5 😀 Do teraz pamiętam, jak słuchałem ich debiutu (z najlepszymi chęciami!) to się tak piekielnie nudziłem, że w połowie miałem dość.

    Komentarz to moja wina, ja lubię napisać długi tekst, zapomnieć, zamknąć okno z przeświadczeniem „e, na pewno wysłałem” a potem zrobić karpia.

  8. @wmichael – z dziwnych beczek, to teraz będziesz miał sensoryczną deprywację ;P

    @Tomek – no tak. Coś mi świta. Widzisz, przyłapałeś mnie. Odrobię lekcję.

    Ja komentarze przed wysłaniem ctrl+c (przynajmniej te dłuższe, no staram się), bo genialne myśli ulotne…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s