O powstawaniu gatunków

First there was Punk. It was absurd, ugly, and furiously anti-Royalist, a highly edgy concept during the insane media preparations for the coming of Queen Elizabeth’s Silver Jubilee year: 1977. Johnny Rotten’s pseudonym, wall-eyed stare and anti-sex stance entirely defined Punk’s Year Zero.

Julian Cope

Postać Juliana Cope’a przywoływałem już przy okazji wspominek o krautrocku. Natrafiam na niego przy okazji guglania za konkretnymi terminami czy może bardziej datami związanymi z historią pewnych nurtów, jak krautrock. Tutaj sprawa jasna – punk. Chcąc zabrac się za jakieś datowanie tego zjawiska, nie można nie otrzeć się o nazwę Sex Pistols. Pokrótce historia punka wygląda tak: pojawia się Malcolm Maclaren, zbiera chłopaków, którzy kręcą się w okolicy sklepu z odzieżą i organizuje kapelę. Nie umiecie grać? Nie szkodzi. Nie szkodziło. Oto objawił nam się punk. Ale zaraz, zaraz… Słuchając debiutu Strabglers czy Television czy Devo czy Ultravox czy nawet Wire, możemy smiało opisać muzykę tych kapel jako post-punk. A nawet momentami new wave. No to jak? Ledwo się punk zaczął, a już stał się post?

Doprawdy, zadziwiający jest to przekaz. Z pomocą przychodzi nam wikipedia, w której całkiem przyzwoity artykuł o punku w zupełności wystarcza by wyłapać co i jak. Kluczowe zdanie, bardzo zgrabnie ujęta w nim cała istota tego co napisałem powyżej.

The Sex Pistols’ live TV skirmish with Bill Grundy was the signal moment in British punk’s transformation into a major media phenomenon,
 

Voila. Punk już istniał i miał się dobrze. Przyszedł Malcolm i dał go światu. Termin nie wziął sie nagle, nie urodził razem z Pistolsami, istniał sobie spokojnie właściwie przez całe lata 70, ale termin coś określał, ale mało precyzował. Może inaczej, precyzował, ale nie miał medialnego odnośnika. Niby był, muzyka była, ale dopiero Malcolm wsadził w ten termin konkretny kąsek. Zadziałało. Tylko trochę słabe jest, że właściwie punk jest kojarzony z kapelą pokroju Sex Pistols. Nigdy nie polubiłem ich albumu do końca, owszem, było kilka kilerów, ale pokaż mi prawdziwego fana punk, który jara się pistolsami najbardziej. Impossible.

A dalej już post. Właściwie, to  skoro punkowy year zero to 1977, to jak to jest, że post punk zaczyna się nawet rok wcześniej, a w 1977 post już hula na dobre? Wiki mówi, że termin post punk pojawił się w 1977r. razem z płytą Sounds Siouxsie and the Banshees.

Konkluzja taka, że najpierw jak zwykle jest muzyka, a potem kategorie. A im lepsza kategoria, tym więcej można do niej wcisnąć. W taki post punk to można wcisnąć połowę dekady 70 i większość 80, więc kategoria fantastyczna. W punk wciśniemy już mniej (nie ilościowo, ale formalnie), ale skoro jest już kategoria, to i muzyce łatwiej się przemieścić. Zresztą, kategorie to już stary termin. Teraz można (a nawet trzeba) wszystko otagować. Przy dobrym otagowaniu może nawet nie trzeba słuchać.

 
Reklamy

5 uwag do wpisu “O powstawaniu gatunków

  1. Bardzo trafne spostrzeżenia. Z punkiem jest o tyle ciekawie, że muzyka istniała, a jeszcze nikt nie wiedział jak się nazywa. Przykład The Ramones założonego w 1974 roku jest dobitny. To samo pierwociny The Clash czy 101ers to, o ile dobrze pamiętam, rok 1974. To, że te zespoły debiutowały płytowo w latach ’67-’77, to już zupełnie inna rzecz. Jednocześnie powstawała scena alternatywna i od razu mamy post punk, czy może bardziej pasujące do bandów typu Television, Talking Heads czy Stranglers określenie nowa fala.

    Zamieszanie wynika z tego, że żurnaliści lubią szufladki i muszą sobie dany zespół gdzieś umiejscowić. Tak mi się wydaje. Bo gdy pisze się recenzję to trzeba określić zespół gatunkowo. Bywa to trudne, bo szufladki potrafią zdrowo namieszać. Biorąc przykład z górnej półki – czy Led Zeppelin to po prostu hard rock? Pierwsza płyta bardzo bluesowa, tyle, że ciężej zagrana, druga to, upraszczając, hard rock, tylko z dopiskiem „ale”, trzecia – dominuje folk, ale mamy też wręcz metalowy „Immigrant Song”, czwarta to wszystko wymieszane (hard rock, folk, elementy art rocka i blues), „Houses Of The Holy” naznaczony jest próbą flirtu z rockiem progresywnym. I to wszystko jeden zespół. Podobnie były problemy z jasnym i czytelnym zaszufladkowaniem muzyki Queen z lat 70tych. A podałem przykłady mainstreamowe.

    Dochodzi casus The Stooges – czy to już punk czy jeszcze rock lat 60tych? Pierwsza płyta w ’69. A MC5? Jak to zaszufladkować? Już heavy metal czy nawet punk?

    Z pewnymi „falami/gatunkami” jest dość trudno, bo prawie każdy zespół z nurtu grał co innego. Przypomnę dyskusje na Twoim blogu o grunge. Inny przykład – New Wave Of British Heavy Metal. Idąc dalej – nawet w gatunkach teoretyczne łatwych do klasyfikacji występują podziały vide szwedzki death metal vs death metal z Florydy.

    Z Pistolsami to jest problem, bo jak sam wiesz to był „wielki rock’n’rollowy szwindel”, jedna płyta (nie liczę miliona składanek), cztery numery świetne, jeden niezły, sześć średnich, a legenda medialna zrobiła swoje. W porównaniu z Clash, Wire czy Buzzcocks średnia kapela.

  2. Właśnie. Ale zobacz, że zamieszanie z szufladkami kiedyś dotyczyło głównie dziennikarzy, większość słuchaczy (a przynajmniej wśród moich znajomych) lała na to. A teraz masz tak, że na necie po prostu wszyscy tagują i gotowe. Co wcale nie jest takie złe, nie mówię, bo można sobie teraz przeglądać te szufladki dowolnie i aż się z nich wylewa. Każdy znajdzie coś dla siebie. To jest na zasadzie takiej, że jak coś otaguje, to komuś o moim guście łatwiej będzie to znaleźć, czyż nie? A czy będzie chciał przesłuchać, to inna rzecz.

    Sytuacja ze Stooges wygląda tak, że właściwie w USA był cały ten punk dużo wcześniej niż w UK, z tym że nie nazywał się punk. Teraz to się na to mówi proto punk, o ile się nie mylę. Sam punk to wyrósł na zasadzie DIY, która zresztą nie tylko punka dotyczy. New wave czy synth pop także.

  3. Mnisi to się przewijają i w krautrocku przecież. A swoją drogą, świetna jest składanka „Silver Monk Time”, gdzie koweruje ich sporo nowojorskiej awangardy. Rewelacja.

    Tu nie o ściganie idzie, bo ten etap mam już w sumie za sobą, ale bardziej o to, że granice płynne. Roczniki niewiele znaczą, bo dana etykieta może zostać wymyślona np. w 1977, ale świetnie obejmować muzykę z wcześniejszych lat. A kto był pierwszy to już niewiele znaczy, bo zawsze można znaleźć protoplastów. Ale akurat Julian Cope lubi tworzyć takie „datowane” mity.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s