Projekt Recenzja: Dreamies – Auralgraphic Entertainment

Album Billa Holta pod nazwą Dreamies to lepszy materiał na notkę niż na recenzję, ale pod recenzją się znalazł, że prawdę powiedziawszy, chciałem na siłę przemycić go do czyichś uszu poza moimi. Jednak do Projektu Recenzja słuchanie jakby uważniejsze, więc wiadomo, że Dreamies bokiem nie przejdzie.

Album Dreamies – Auralgrapchic Entertainment został ukończony w 1973r,, wydany bodajże w 1974r, ale z racji problemów z prawami autorskimi (zawiera sample Bitelsów, o tym później) trochę się sytuacja skomplikowała. Reedycja nastąpiła w 2000r. Bill Holt twórca tego materiału, jedyny jego pomysłodawca, wykonawca, to człowiek, który w latach 1965 – 1973 realizował swój amerykański sen. Pracował w firmie 3M, był fantastycznym handlowcem, piął się po szczeblach kariery, świat stał przed nim otworem. Dom, samochód, żona, kierownicze stanowisko w firmie, cygara, drinki w biurze, cóż chcieć więcej. No i pewnego dnia Bill rzuca robotę i w swojej piwnicy zaczyna nagrywać płytę, którą w głowie miał ułożoną od dawna, a której zalążki już miał.

Teraz najprzyjemniejsze czyli zawartość albumu. Album dzieli się na dwie części Program Ten i Program Eleven. Ciężko wykroić z tego jakieś konkretne utwory, piosenki. Gdyby na upartego chcieć wyciągnąć z albumu jakąś piosenkę, to po zsumowaniu wszystkich chwytliwych motywów, mielibyśmy tych piosenek …3? No i tu jest klucz do tego albumu. Sporo na nim muzyki konkretnej. Muzykę konkretną jak ożenimy z rytmem, to stąd już blisko na parkiet, ale co się dzieje jak ożenimy ją z samą melodią? Konstrukcja albumu polega na tym, że w tle słyszymy właściwie 3 piosenki Billa Holta na akustycznej gitarze, utrzymane w bardzo bitlesowskim stylu, rozwleczone do niemożliwości, a poza tym mnóstwo odgłosów. Przemowy Kennedy’ego, sample Bitelsów, dźwięki różne, z wojny, z ulicy itd. Wszystko to układa się w pewną opowieść, opowieść o latach 60 – tych, pełną nostalgii i smutku, choć jak zapewniał Holt w wywiadach, płyta wcale nie miała być smutna. Może i racja, płyta jest po prostu błoga. Oprócz tej nostalgii za latami 60 – tymi, da się na tym albumie usłyszeć metodę. W drugiej części albumu mamy powtarzane częsyo słowa just dream, co w powiązaniu z nazwą projektu rzuca trochę światła na koncept. Pierwsza część płyta, Program Ten jest dużo radośniejsza, o ile można tak powiedzieć, druga natomiast, Program Eleven jest mroczniejsza, mniej tam struktury piosenkowej, a jego końcówka jest wręcz mantrowa. Cały album jest niczym sen.

Ta płyta to dla mnie bardzo udane odkrycie, to jest mozycja typu „must listen” i już. Specjalnie dałem ten album do Projektu, bo chciałem koniecznie dowiedzieć się jaki będzie miał odbiór u innych, a samą natką na blogu, notką o Billu Holcie nic bym się nie dowiedział. Ocena w moim przypadku oczywista, ja do tego alnumu będę wracał często, ja tego albumu słuchałem non stop przez chyba trzy tygodnie.

Ocena: 5/5

Recenzja Bojadżijewa

Recenzja Wmichaela

Reklamy

11 uwag do wpisu “Projekt Recenzja: Dreamies – Auralgraphic Entertainment

  1. Dla mnie nadmiar sampli i przeszkadzajek brudzi odbiór, staje się to nieczytelne. Natomiast gdy się zna kontekst płyty, jej genezę, to zyskuje. Ale tak na „golasa” jest ciężko.

  2. kontekst wazny, ale muzyka musi sie bronic. Tutaj jest taka magia, ze ja kontekst odkrylem pozniej. Wydawalo mi sie,ze to jednak nietaka ekstrema, bardziej pod wzgledem monotonii i nudy,wtedy tak, ale ciekaw jestem wmichaela. Ocene Ci wybaczam ze wzgledu na swiateczny nastroj 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s