2011

Próbowałem się mierzyć z 2011 rokiem. Próbowałem jakoś to podsumować, ale gdzieś mi uciekają dane. Próbowałem odsłuchać przynajmniej po części najlpesze ponoć płyty wg najbardziej opiniotwórczych portali, ale wszystko gdzieś zahacza o przymiotnik indie. Próbowałem i z Fleet Foxes i z Bon Iver i z Jamesem Blakiem i z PJ Harvey. Pełno w necie recenzji, pełno wszystkich notek, list, ale wszystko mało mnie ruszyło. Nie potrafię podsumować 2011 roku. Pamiętam, że był Primus, owszem, ale gdybym miał wymienić najlepszą płytę 2011r. to byłaby to płyta z 1973r. To Dreamies, który recenzowaliśmy w Projekcie Recenzja, a którą to płytę odkryłem dla siebie właśnie w 2011. Próbowałem znaleźć do Projektu Recenzja coś z 2011 roku, ale nie wiem czy mam ochotę. Jakoś nie umiem chyba podsumowywać. Inni zrobią/zrobili to lepiej ode mnie, ale z tego co widzę, to nawet nie będzie mi się chciało rzucić na to uchem. Killerów to w 2011 nie było. Chociaż jakby dobrze i rozpaczliwie przegrzebać, to może. Ale w takim zalewie recenzji, podsumowań, gdzie pierwsze miejsca i tak okupują ci sami (nudni) wykonawcy, to chyba mi się nie chce.

Reklamy

6 uwag do wpisu “2011

  1. Dla mnie best to był koncert Coroner w Krakowie. Z płyt Machine Head i nie wiem co dalej, bo musiałbym się zastanowić, ale mi się nie chce.

  2. Płyt dobrych było całkiem sporo. Może głownie metalowych i przez to Twoje zdanie jest takie jak w notce. Tak przy okazji przypomniało mi się Twoje ubiegłoroczne podsumowanie. To żartobliwe.

    Idąc tym tropem można uznać, że najlepszą płytą zeszłego roku była Doda i jej „eksperymentalna wyprawa w świat psychodelii, gdzie dotknęła granic niedostępnych nawet dla Hawkwind”.

    Sam myślę o takim zestawieniu. Może mam łatwiej, bo niektóre z płyt, które mógłbym zaliczyć do top 2011 były recenzowane w ramach „projektu recenzja”, jak choćby Machine Head, King Crimson ProjeKct czy Kate Bush.

  3. Tak naprawdę, żeby wybrać dobre albumy to trzeba robić podsumowanie dekady. Głównie dlatego, że w w 2011 nie słyszałeś nic o średnich płytach z 2001 roku, a które po premierze były prawdziwymi hitami. Po prostu nie przetrzymały próby czasu.

    Dla mnie coraz częściej podsumowania roczne to takie wybieranie ze średniej jakości produktów takich, które jakimś cudem są „trochę lepsze”.

  4. @bojadżijew – Machine Head faktycznie niezłe. Z koncertów to zbyt wiele nie uczęszczam, od świętego dzwonu, więc dla mnie w tej materii mały wybór.

    @wmichael – w metalu może i tak, ale to nie jest do końca moja półka. Ja w tym roku sporo wygrzebałem staroci. Słuchałem wg własnego klucza, więc mało znam w sumie ten 2011. To żartobliwe podsumowanie faktycznie było śmieszne, ale już w tym roku nie chcialem się powtarzać 😉

    @Tomek – podsumowanie dekady też u mnie nie wyjdzie. jakiś czas temu zacząłem sobie nawet wypisywać najlepsze albumy 2000-2010, stanąłem przy 30 pozycjach i odłożyłem na bok. Po paru miesiącach wróciłem do tego i stwierdziłem, że teraz nawet ta 30 by inaczej wyglądała 😉 W tej materii pass…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s