Mylą się nie doceniając

Kupiłem dziś wydawnictwo z serii Kolekcja Teraz Rock. Kupiłem o The Beatles. To taki 50 – stronicowy bryk, nie wiem po co to wziąłem, bo nic nowego się nie dowiem, tylko sobie w skrócie poczytam o Bitlach. Po raz kolejny. Zawsze oglądam jakieś dziwne dokumenty typu Lata 60 – te w rytmie The Beatles i takie tam. Największą wiedzę autoryzowaną to można chyba wynieść z Antologii, a reszta to niewiele wnosi. Niewiele wnosi także ten numer z Kolekcji Teraz Rocka. Ale w kiblu sobie leży, to zawsze fajnie sobie zerknąć.

Kartkuję więc sobie, dochodzę do opisów płyt i widzę, że niektóre rozpasane. Znaczy się na dwie strony, z krótkim życiorysem każdej piosenki. Tak opisane są albumy Revolver, Sgt Pepper’s, White Album i Abbey Road. Ja oczywiście swój wzrok kieruję na Magical Mystery Tour mój ulubiony chyba album. Króciutka notka, 4 gwiazdki, oczywiście wzmianka o Strawberry Fields, I Am the Walrus i właściwie tyle. Sam film został z lekka olany.To samo, jeśli sięgnąć do biografii Paula McCartneya pióra Rossa Bensona, tyle że tam dosadniej:

Kompozytor tworzący tak wspaniałe utwory jak „Yesterday” – i tak trywialne jak „Silly Love Songs”, artysta wystarczająco dojrzały i zdyscyplinowany, by stworzyć „Oratorium Liverpoolskie”, i równocześnie tak bezkrytyczny wobec siebie, by opublikować kicze w rodzaju „Magical Mystery Tour”.

I tu moje zdziwienie zawsze sięga zenitu. Bo ja już od dawna mam gdzieś co tam sobie w głównym nurcie istnieje, ale dziwi mnie, że sam film Magical Mystery Tour jest tak niedoceniany. Na pierwszy rzut oka to zwykła amatorka, trąci brakiem profesjonalizmu, fabuły, ale jak się w tym rozpłynąć… To jest film skąpany w tak dużej dawce psychodelii, że aż nią ocieka. Problem tylko w tym, że The Beatles o ile nawet się do ćpania częściowo przyznawali, to jednak w masowej wyobraźni są to drobne epizody mało wpływające na ich twórczość. Otóż nie. I to widać w tym filmie, tylko jak pisałem, w tym trzeba się rozpłynąć. Całe szczęście, że Paul McCartney jest tak bezkrytyczny wobec siebie.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Mylą się nie doceniając

  1. Z „Magical Mystery Tour” mam pewien problem. O ile muzyka zawarta na płycie jest ok, to film mnie nie przekonuje. Niby psychodelia, ale jakaś taka… Hmm… Może wynika to z faktu, że generalnie dużo oglądam filmów i wizja Bitli jest taka sobie. Nawet biorąc pod uwagę ówczesne czasy. Polecam porównanie z „Uncle Meat” (filmem) Zappy.

  2. Nie widziałem „Uncle Meat”, ale „Magical” Bitli po prostu uwielbiam. Zarówno film jak i płytę. Film łapię na innym poziomie trochę, poza tym ma kumpla, z którym we dwóch się rozpływamy w tym dziełku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s