O wolność

Kiedyś, kiedy byłem młodym człowiekiem bardzo lubiłem film o wdzięcznej nazwie Pump Up the Volume  po naszemu Więcej Czadu. Oglądałem ten film kilka razy pod rząd. To było o licealiście, który założył sobie w domu nielegalne radio. Był świetnie przygotowany, miał super sprzęt i zadbał, żeby tak łatwo go nie namierzono. Myślał, że nadaje w pustkę, a okazało się, że jest bohaterem całej szkoły (dziwne, że tak myślał, skoro tak się przygotował). No i tam była dziewucha, miłość, młodzież, bunt i źli, konserwatywni dorośli, którzy ni cholery nie rozumieli młodzieńczej chęci wolności.  Zupełnie jak dziś, tyle, że dziś zabierają internety. Ale młodzież zawsze tak samo walczy o wolność. Alleluja!

W filmie była także jedna z moich ulubionych piosenek Cohena, no i chciałem tak palić papierosy jak Christian Slater. Uwaga, ronię łzę za młodzieńczymi latami.

Reklamy

12 uwag do wpisu “O wolność

  1. To był kultowy film i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Mimo pewnych potknięć w scenariuszu (choćby to wspomniane w Twoim poście) ten obraz buntu, mimo, że cukierkowy, był atrakcyjny. Chciało by się być taką osobą jak postać grana przez Slatera.

    No i film ma jedną zajebistą scenę pseudo-erotyczną. Slater stoi przed tą laską, ona zdejmuje bluzkę, sutki jej sterczą, kamera lata w około jak szalona, a oni stoją onieśmieleni. Po prostu patrzą na siebie. Dziś to by pewnie rzucili się na siebie i… No wiadomo. Super scena, bo pokazuje taki romantyczny skrawek rzeczywistości. Aż się wzruszyłem, również…

  2. No pamiętam tę scenę. Tylko nie pamiętam jaka melodia była w tle, bo na pewno jakaś była. Muszę sobie ten film ściągnąć (chryste, powiedziałem to!) i obejrzeć teraz, nostalgicznie. Może okazać się słaby. Ale nic to.

  3. Ja kiedyś kupiłem na dvd za jakieś śmieszne pieniądze (6-7 złotych) jako dodatek do lubczasopisma. Może by warto zdjąć z półki i obejrzeć. Choć mam obawy czy okaże się zbyt infantylny… Ale racja, nic to. Trza obejrzeć.

  4. no i kasety, fryzury, grunge i flower-power nowym ujęciu. Nic tylko wypada stwierdzić, że lata 90 te to swoista reinkarnacja 70tych.

  5. Dzięki za rekomendację, muszę to koniecznie zobaczyć! Przypomniał mi się pokrewny tematycznie kanadyjski serial „Radio Free Roscoe” o czwórce licealistów, którzy w buncie przeciwko programowym audycjom szkolnego radia zakładają własną undergroundową stację. Zdecydowanie serial numer 1 mojego dzieciństwa. Może był trochę naiwno-dydaktyczny, ale producenci mierzyli raczej w pre-teenową publiczność 😉 Na plus liczę przede wszystkim liczne aluzje do (choćby) Pavementu, The Flaming Lips i The White Stripes ;).

  6. @bojadżijew – jak zwykle, trendy wracają w odstępach dwudziestoletnich;)

    @wmichael – krótko, ale treściwie, jednakże melodii nie mogę rozpoznać. Może poguglam

    @panna anna – film moge polecić, ale z jednym ale: trzeba brać poprawkę, bo ja ten film oglądałem jak byłem młody;) A serialu nie znam.

  7. Film obejrzany! Rzeczywiście dość sztampowy i jednoznaczny, ale uwielbiam manierę aktorską Christiana Slatera, która w przypadku „Pump Up The Volume” sprawdza się znakomicie. Nie wiem w czym Slater ustępuje choćby Jamesowi Deanowi. Chyba tylko rok urodzenia działa na niekorzyść tego pierwszego ;).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s