Projekt Recenzja: Thee Maldoror Kollective – Pilot (Man with Meat Machine)

Gówno prawda, że to industrial black metal. Jak wmichael zapodał propozycję to zaskoczył mnie całkowicie. Kapeli nie znałem, nie słyszałem, kompletnie nic.

Stylistyczny misz masz jaki przyszykowali nam Włosi na tej płycie jest wręcz niespotykany. Na początku chciałem to porównać do Mr Bungle, ale to nie ten rodzaj muzy. Tu wszystko jest wrzucone do jednego wora, do miksera i zmielone na miazgę. Choć może nie na miazgę, bo te kawałki składają się z krótkich motywów, które sąsiadują ze sobą. Sąsiadują często od czapy nic sobie z tego nie robiąc. Pierwszy kawałek trochę mnie przeraził, bo tam jakaś syntetyczna trąbka czy coś, potem przychodzi gitara z lekkim motywem. Dziwne wejście w płytę. W drugim już jest odjazd na całego, po bandzie. Tu jakiś wodewilowy motyw, jazzująca gitarka, pianinko, potem jakiś trans, tu elektronika, tu trąbki nawet. Niczym soundtrack. W Zombie Children Do Synthetic Dreams pojawiają się z kolei zalażki drum’n’bassu, w ogóle ten kawałek to też jakiś schiz. W Welcome to the Golden Dove Society elektronika czaruje na przemian z lekkim jazzem.

Nie wiem co można napisać o tej płycie. To się jawi jak jakaś muzyka ilustracyjna. Tam jest taka mnogość wszelkich stylów muzycznych, że aż głowa od tego boli. Problem polega tylko na tym, że nie ma żadnego punktu zaczepienia. Najbliżej tej płycie do ścieżki dźwiękowej jakiegoś filmu, oczywiście nie byłaby to komedia romantyczna. Tygiel jaki ułożyli Włosi na tym albumie, to rzecz raczej ciężkostrawna z jednej przyczyny: tego nie sposób w całości ogarnąć. Wszystko dzieje się szybko, kawałki zlewaja się w całość, a żaden nie wybija się ponad inne, a motywy, z których sa one skrojone są tak krótkie i nierozwinięte, że trudno o spójność. Chociaż utwór, który znajduje się dokładnie w połowie płyty The Night Mr Clenchman Died jest najłatwiejszy w odbiorze, a jednocześnie najdłuższy z całego zestawu.

Być może umyka mi jakaś myśl przewodnia tego albumu, być może na coś istotnego nie zwróciłem uwagi, ale jest to dla mnie rzecz zbyt odjechana jeśli chodzi o mieszankę stylistyczną. Biegłość stylistyczna i techniczna zespołu budzi podziw, ale już patchwork, który na tę płyte utkali nie do końca. Nad ocena się zastanawiałem, bo pierwsze przesłuchanie miałem obiecujące, potem to rozjechanie zaczęło mnie nudzić. Stanęło więc na trójce, ale daję połówkę za sprawność w takiej żonglerce i za niektóre motywy elektroniczne, bo naprawdę są doskonałe (tytułowy utwór) oraz za The Night Mr Clenchman Died. Więcej nie dam, bo słuchanie tego albumu Thee Maldoror Kollective kojarzy mi się ze słuchaniem kilkunastu płyt po kilkadziesiąt sekund każdej, a potem następna, następna, następna.

Chłopaki grali chyba wcześniej metal, z tego co zdołałem w necie wynurać, więc jeśli to jest środkowy palec pokazany środowisku metalowemu, to udało się znakomicie.

Ocena: 3,5/5

Recenzja Wmichaela
Recenzja Bojadżijewa

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Projekt Recenzja: Thee Maldoror Kollective – Pilot (Man with Meat Machine)

  1. No trochę zmyłkę zrobiłem. Black metal i industrial były na wczesnych płytach typu: „Ars Magika” (1998). Na „In Saturn Mystique” (2000) już były loopy, trochę industrialowych zgrzytów itd. Chłopaki się rozwijaja po prostu 🙂

    Jaka propozycja?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s