fajna biografia

Ten blog powoli zaczyna zmieniać się w cykl recenzencki, co mnie trochę uwiera, ale cóż począć. Sam sobie to żem uczynił. Żeby trochę odetchnąć od recenzji płyt, napiszę, że to:

jest naprawdę świetna książka. Trochę cegła, ale czyta się wybornie. Jobs był w sumie niezłym świrem, na pewno miał w dupie co kto sobie o nim pomyśli, to się zawsze fajnie czyta o takich gościach. Ale jedno mnie w tej książce uwiera. Jak ogólnie historia całej branży komputerowej, który rozgrywa się w tle, to bardzo ciekawa sprawa, tak zjawisko internetu w tej biografii jakoś tak nie jest w ogóle ujęte. Dziwi mnie trochę, bo wygląda na to, że Jobs starał się jak mógł, żeby zmieniać ten świat, a ten internet, to najpierw go nie było – i to było normalne, a potem już sobie po prostu był – i to też było normalne. To już większy nacisk jest położony choćby na jobsowe golfy i dżinsy. Dziwne. Ale książka naprawdę świetna.

Reklamy

12 uwag do wpisu “fajna biografia

  1. No to ej, weź pisz o filmach i książkach, jak Tomek! A serio, to kurde, nie ma nawet czasu, żeby napisać coś innego, niż krótka reca (i fajnie, bo lubię pracować).

    Co do Jobsa, to jest owiany taką legendą geniusza, że do biografii nie ciągnie mnie ani trochę. Sprzętu Apple’a nie używam, samych wynalazków Steve’a jakoś nie doceniłem nigdy („zabawa iPhone’m” nie dała mi frajdy ;(), więc, jakby, no nie wiem, nie czuję, że jestem w targecie. Zresztą, teraz studia, trzy książki do socjologii do jutra muszę przeczytać. Póki co mam trzy strony destylowanego tekstu w Wordzie, jeszcze dwa zagadnienia i hyc. I praczet.

  2. O książkach musiałbym pisać, bo filmów to nie oglądam właściwie w ogóle. Ale o książkach to jakoś śmiałości nie mam. Ale chyba parę wspomnę, bo ostatnio co nie przeczytałem, to wchłonąłem elegancko. Jakiegoś miałem farta do ciekawych rzeczy.

    Ja targetem Apple’a to chyba jestem, choć to drogie, ale może nie tyle jestem, co chciałbym być. Ja to jestem trochę leniwiec i sprzęt ma mi działać, mi się nie chce hakować, ślęczeć w panelach sterowania. Mi się te jego gadżety podobają i o ile będę mógł, to się powoli pewnie będę przesiadał. A sama książka jest o tyle zajebista, że Isaacson ma tak lekkie pióro, że ta książka po prostu mu się leje z palców. Tam w ogóle nie ma nudy. Wiadomo, trochę hagiografia, ale można przymknąć oko. No i pełno świetnych anegdot w stylu:

    założył sobie Jobs kablówkę. Pooglądał, wziął telefon, zadzwonił do szefa tej całej kablówki żeby mu powiedzieć, że ta kablówka jest całkiem do dupy.

    Ja bym tak chciał do szefa UPC, ale raz, że nie mam w książce telefonicznej, a dwa, że słaby byłby efekt.

  3. Bio o Mourinho wlaśnie czytam – „Anatomia zwyciezcy”, autor Patrick Barclay, dziennikarz, ktory napisał też biografię sir Alexa Fergusona. Wyszlo to w Polsce dosłownie kilka tygodni temu.

    Wracając do książki o Ibrze to tgrochę nieprecyzyjnie się wyraziłem. W sumie jest to autobiografia, czyli Ibra mowil, a pan redaktor (podpisany małą czcionką) skleił to do kupy.

  4. „Anatomia zwycięzcy” się nazywa? O kurcze, to pewnie w klimacie „jaki ten Mou jest zajebisty”‚ hehe. Jak przeczytasz, to napisz coś o tym na blogu. Choć tak bogiem a prawdą, to ja pewnie teraz sięgnę po jakąś fabułę, ostrzę pazury na „Łaskawe”, ale nie wiem czy dorwę, bo nie kupię. Od biografii na pewno odpocznę.

  5. Postaram się coś napisać, choć ostatnio czasu brak. Trochę nad tym ubolewam, bo przeczytałem ostatnimi czasy kilka interesujących pozycji. Warto byłoby się podzielić refleksjami.

    „Łaskawe” czytałem kilka lat temu, bo był na to tzw. szał w mediach. Nie podobała mi się ta książka i wielce mnie dziwią zachwyty nad jej treścią. Połączenie wątków homoseksualizmu, kazirodztwa i Holocaustu w tle wywołało u mnie niesmak. Zresztą ja nie lubię obecnego mainstreamu literackiego. Nie moja bajka. Wole Dukaja. Albo Cormacka McCarthy’ego – tego od „Drogi”, „To nie jest kraj dla starych ludzi” czy „Krwawego południka”. BTW polecam tego autora, tak jak film braci Coen „To nie jest kraj dla starych ludzi” będący bardzo wierną adaptacją powieści.

  6. Cormaca znam, znam. „Drogę” i „To nie jest kraj…”. Świetne rzeczy, ponoć Południk najlpeszy. A z drugiej strony, to powiem Ci, że jak ktoś mówi, że u niego coś wywołało niesmak, to od razu mam ochotę przeczytać 😉 Więc tylko mi podkręciłeś chcicę 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s