projekt Recenzja: Fiona Apple – The Idler Wheel…

Fionę pierwszy raz poznałem przy okazji klipu Fast As You Can. Wtedy ten klip zauroczył mnie bez reszty. Szybko pobiegłem do „dobrego sklepu muzycznego” i znalazłem między półkami egzemplarz albumu When the Pawn Hits the Conflicts He Thinks Like a King What He Knows Throws the Blows When He Goes to the Fight and He’ll Win the Whole Thing ‚Fore He Enters the Ring There’s No Body to Batter When Your Mind Is Your Might So When You Go Solo, You Hold Your Own Hand and Remember That Depth Is the Greatest of Heights and If You Know Where You Stand, Then You Know Where to Land and If You Fall It Won’t Matter, Cuz You’ll Know That You’re Right, na którym znajdował się wymieniony utwór. Płyta rozłożyła mnie na łopatki nie tylko tytułem.

Potem była przerwa na kilka lat i Extraordinary Machine w 2005, po której znowu przerwa. Do 2012 roku. Pomijam fakt jej debiutu, bo Tidal jakoś mnie nie urzekło, poza paroma momentami. When The Pawn to z kolei jedna z moich ulubionych płyt ever. Kiedy Fiona ją wydawała, miała 22 lata, kiedy wydawała The Idler Wheel Is Wiser Than the Driver of the Screw and Whipping Cords Will Serve You More Than Ropes Will Ever Do miała już 35.

Poza wiekiem trudno ocenić co się zmieniło. Fiona to wciąż Fiona, lekka wariatka, co widać na nagraniach live, gdzie czasem nie może się opanować przed jakimś szalonym krzykiem czy gestem. W ogóle jej życie to temat na osobną rozprawkę, bo jej dzieciństwo nie należało do przyjemnych, na ile mi wiadomo. W muzyce za to zmiana jak dla mnie jest, trudno mi ocenić czy na plus, bo When The Pawn to absolutnie kompletna płyta.

The Idler Wheel… jest za to płytą niezwykle pewną. Fiona swoim głosem buduje te kompozycje, które ubrane są w niezwykle oszczędną instrumentację. Mamy trochę kontrabasu, jakieś pianino tu i tam, bębny, konga, w tle czasem jakieś dziwne odgłosy, ale cichutko, do wychwycenia za którymś kolejnym przesłuchaniem. te utwory mogłyby właściwie zawierać się tylko w jej głosie. To są tak mocne pod tym względem kompozycje, że intrumentacja je tylko delikatnie wzbogaca, bo właściwie mogłaby nie istnieć. To Fiona jest tutaj gwiazdą, to Fiona jest tej płyty głównym punktem. Przechodzi sobie między melodiami, robi sobie delikatne chórki (Hot Knife), zaczyna samym glosem, przy lekkich dzwonkach i kontrabasie (Every Single Night). A do tego jest zabójczo pewna i perfekcyjna. Żaden błędny dźwięk, żaden niepotrzebny refren. Słychać w tych utworach, że Fiona chyba je układała przez te całe 7 lat przerwy od ostatniej płyty, że te piosenki układała słówko do słówka, aż powstały naturalne, przejrzyste kompozycje, momentami kołysanki.

Niezmierna harmonia i błogość wypływają z tej płyty, najbardziej urzeka mnie to, że nic tam nie jest przesadzone, bo czasem w bogactwie łatwiej przedobrzyć. Jak słucham tego albumu, to czuję głęboko w kościach, że z przyjemnością do niego będę wracał. To jest jedna z tych płyt, która będzie jeszcze dłuugo u mnie gościć i na pewno będę miał do niej powroty, tak jak przy When The Pawn, bo z Extraordinary Machine czerpię przyjemność w mniejszym jednak stopniu. Opłacało się czekać cierpliwie 7 lat i zaliczyć tak rzadką w ostatnich latach gęsią skórką przy prawie każdym jak na razie odłsuchu.

A za takie słodzenie w recenzji nie może być inna ocena. Przede wszystkim za gęsią skórkę, bo chyba każdy wie jak miłe to uczucie.

Ocena: 5/5

Recenzja Bojadżijewa
Recenzja Wmichaela

Reklamy

2 uwagi do wpisu “projekt Recenzja: Fiona Apple – The Idler Wheel…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s