Projekt Recenzja: Tomasz Gwinciński – Klub Samotnych Serc Pułkownika Tesko

Album, który dziś recenzujemy nie jest zbyt szeroko znany. To płyta z gatunku tych, co to ledwo wyszły, a już ogarnął je kurz niepamięci. Album Klub Samotnych Serc Pułkownika Tesko został wydany w 2007r. Gwinciński wiadomo, yass. Nie będę kontynuował tego wątku bo nie lubię bawić się w wikipedię. Najistotniejszy szczegół w tej płycie to oczywiście wskazana wprost inspiracja zespołem The Beatles. Niczego tu Gwinciński nie zamierzał ukrywać, tylko walnął wprost i dzięki temu nie ma niedomówień.

Inspiracje wskazane już w tytule, ale od razu pragnę zauważyć, że nie tyczą się one tylko jednego albumu Bitli. Owszem, struktura płyty nawiązuje bezpośrednio do Pieprza, ilość utwórów, stopnie wojskowe itd. Odsyłam do wiki. Sama muzyka jednak odwołuje się do czwórki z Liverpoolu na dużo subtelniejszym poziomie, na poziomie szczegółów, które usiane tu i tam tworzą całość.

Sam Gwinciński jest raczej kojarzony z muzyką dość trudną w odbiorze. Tu na Pułkowniku wyżył się w prostej rockowej formie. Ale myli się ten, kto myśli, że na rockowym umpa umpa poprzestał. Mamy tu świetne melodie, jak na przykład w drugim Tylko Przyjaciel gdzie refrenowy hook przedłuża gitarowy motyw, który przypomina mi Here Comes The Sun. Utwór ma tak chwytliwy refren, że mam ochotę śpiewać razem z Gwincińskim. Oprócz tego walczyk w Walcu Luisa Cyfry przywodzący na myśl krótki walczykowaty motyw w Benefit of Mr Kite. Ostatni na albumie Strzelcy na Śniegu słuchałem patrząc w obraz Pietera Bruegela „Myśliwi na śniegu” zwany także „Strzelcami na śniegu”. Niesamowity utwór, melancholijny, spokojny, a zarazem lekki. Do tego jeszcze mój absolutny faworyt, Wezyr, który nie tylko tekstowo przypomina mi I Am The Walrus. Świetny utwór, momentami nieco janerkowy. Mieduwalszczycy to z kolei 11 minutowy odjazd yassowy zaczynający się mantrową recytacją z Witakcego, co świetnie wprowadza w klimat utworu. Wszystko tu pięknie gra. Hodowca czarnych Róż w lekkim klimacie rege, ale też dość przebojowy. I jeszcze jedno: bas. Na tej płycie linie basu są tak mccartneyowskie, że aż z radości zacząłem ssać kciuka. Niezwykle melodyjne, podkreślające charakter utworu. Dokładnie tak grał w Bitlach Paul. Dla mnie bomba.

I teraz minusy. Są trzy. Nazywają się kolejno: Noologia, Szpieg z Krainy Deszczowców i Bejbe Bejbe, w którym śpiew Dagmary Gregorowicz przyprawia mnie o zgrzytanie zębami. Nie jestem w stanie znieść tych kawałków, w szczegóności tego ostatniego i niestety …skipuję. Za każdym razem…

Głos Tomasza Gwincińskiego ma dość charakterystyczną barwę, podobną do wokalu Tymańskiego. Mi to nie przeszkadza, niektórzy nie lubią. Oddać mu trzeba, że śpiewać potrafi, robi to doskonale. A propo Tymona, to wydał on w 2009r. album „Bigos Heart”, który też bezpośrednio odwoływał się do The Beatles. Wyszło jak wyszło, płyta nie powaliła, ale zyskała niemały rozgłos. Gwinciński nagrał po cichu, a efekt jest nieporównywalny. Na korzyść Gwincińskiego.

A teraz akapit o tym jak to nasz mejnstrim i media są be. A właściwie miał być taki akapit. Że taka płyta genialna, a tak przemilczana, że patronaty, że durna papka w radiu, że rock and roll nie umarł, że prawdziwe inspiracje, że polski rock nie musi się kończyć na Happysad i Kult, że są muzycy świetni, że są świetne płyty, że radio nie puszcza, że naprawdę wielcy artyści się nie awanturują o rozgłos, że nie muszą bo się muzyka obroni, że w mejnstrimie piach i bagno, że ból dupy. Miał być taki akapit, ale nie będzie. Mam to w dupie.

Na koniec: w album wsiąkłem bardzo. Mieliłem non stop i pewnie mielił będę bo mi się podoba jak mało co. Odkrywam sobie nawiązania do Bitelsów, delektuje się frazą, słowem, muzyką, wszystkim. Dla mnie płyta gigant. Minus tylko taki, że te 3 utwory ranią me uszy. Zdziwienie mnie ogarnia wielkie, że pozostałe 10 wyzwala u mnie wręcz za duży entuzjazm, a Noologia, Szpieg z Krainy Deszczowców i Bejbe Bejbe powodują odczucia zgoła odmienne. Nieprawdopodobne. I za to obniżam ocenę. Ale tylko o pół.

 

Ocena: 4,5/5

Recenzja Bojadżijewa
Recenzja Wmichaela

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Projekt Recenzja: Tomasz Gwinciński – Klub Samotnych Serc Pułkownika Tesko

  1. Ciekawe, mi najlepiej właśnie podeszły „Balladyna” i „Bejbe bejbe”.

    „Noologia” też jest świetna, a teksty tych piosenek po prostu rozkładają na łopatki…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s