Projekt Recenzja: Edge of Sanity – Crimson

Edge of Sanity było mi znane jedynie ze słyszenia. To znaczy, nie słyszałem, ale słyszałem o nich. I oczywiście kojarzyłem z łupaniną. Bojadżijew zarzucając płytę „Crimson” do recenzji zrobił mi nie lada problem, bo trochę się tego obawiałem. A tu proszę, na albumie sporo eklektycznych rzeczy. Mamy i deathową (czasami chyba nawet black, ale nie jestem pewny) łupankę (Crimson), mamy akustyczne gitary i spokojne momenty (Crimson), zaśpiewy w stylu Type’O’Negative (Crimson), progresywne solówki (Crimson), momenty czadu, przestoju (Crimson), wiele rodzajów wokalu, od growlu po delikatne wokalizy, wręcz grungowe (Crimson).

No dobra, dość już. „Crimson” to płyta z jednym tylko kawałkiem, 40 – minutowym. Nigdy nie lubiłem takich albumów, ostatni, który pamiętam, że mi się podobał, to „Thick As a Brick”, ale kurwa, jak to było dawno. To jest oczywiście koncept album, historia jest pogmatwana. To jest takie fantasy na całego. Gdzieś daleko w przyszłości ludzie nie mogą się płodzić (ale mam nadzieję, że kopulować tak) czyli problem. Ale żeby nie było, to daleko w przyszłości rzecz się dzieje, więc jest król i królowa. I rodzi im się córka, a potem to już się dzieje. Mi to pachnie trochę inspiracją z „Diuny”, ale ja się mogę mylić, ponieważ panie i panowie, bardzo nie lubię fantasy (a z reguły w fantasy są królestwa i takie tam). Kocham z kolei cyberpunk, ale cyberpunk nie pasuje do metalu. Czyli jak zwykle wykpiłem, Bojadżijew mnie opierdoli. Ale o ile znam jego, to on sam gdzieś ma tę historię i słucha muzy.

No właśnie. Bo do muzy trudno mi się przyczepić. To jest koncept (a że mnie nie pasi fabuła, cóż), ale muzycznie ten koncept jest w porządku. Minus tylko taki, że ja w tę płytę nie potrafiłem się wgryźć. Historia fabularna mi nie pomaga, bo mnie te króle i królowe odstraszają, muza nie moja, bo jednak średnio mi pasują te momenty przestoju, nie mówiąc o tych czadach. Nie mój klimat, cóż zrobić. Ogólnie jestem na nie, bo się trochę wymęczyłem.

Ocena: 3/5

Recenzja Bojadżijewa
Recenzja Wmichaela

Reklamy

9 uwag do wpisu “Projekt Recenzja: Edge of Sanity – Crimson

  1. Kuba WOjewódzki nic nie mówił. Przynajmniej ostatnio.

    A propo cyberpunku, to mi się zawsze właśnie z Throbbing Gristle itd kojarzył. Bo jednak historie cyberpunkowe to miasto. Metropolia. A miasto to industrial. Metalowców zawsze do horrorów ciągnęło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s