Po co komu nowości?

Pierwszy raz zespołem Black Keys zachwyciłem w 2008. Pamiętam, że szukałem sobie czegoś do posłuchania i grzebałem w reckach. Na NME natknąłem się na recenzję Black Keys, było że duet, że blues, że rock. Potem sięgałem po ich wcześniejsze albumy, po późniejsze, ze szczególnym naciskiem na Brothers. Pamiętam, że jak zwykle wtedy trochę biadoliłem, że w Stanach taka kapela znana, a w Polsce nieznana. I tak dalej. Potem się wynurzałem na salonie jeszcze, tutaj też, aż w końcu mejnstrim mnie posłuchał.

Do pracy nad projektem Old Is Gold między innymi ośmielili mnie The Black Keys, kupiłem sobie ich album i bardzo mi się spodobał. 

Muniek Staszczyk, T.Love

Oczywiście – jeśli chodzi o muzykę z ostatnich lat – moje ciepłe uczucia budzi to co robi Jack White czy The Black Keys.

Maciej Majchrzak, T.Love

Breakout jak najbardziej. Jak wiadomo Black Keys zżyna z Breakoutu (śmiech). 

Michał Sobolewski, Kim Nowak

Zresztą nie tylko mnie to dopadło bo te wszystkie Jacki White’y, Black Keysy i tak dalej robią dokładnie to samo.

Wojciech Waglewski, Voo Voo

/wszystkie cytaty pochodzą z listopadowego numeru Teraz Rocka/

Z tego posta trochę wyziera taka postawa słuchałem-black-keys-zanim-to-było-modne, może po części tak jest. Ale zastanawia mnie bardziej jak polscy rockowcy hurtem rzucili się na Black Keys. Wojciech Waglewski już od paru lat powtarza, że się zaraził takim prostym, czystym rockiem. Ja tam w tym nowym Voo Voo nie bardzo widzę jakieś zmiany czy parcie do przodu czy do tyłu. Tyle już tego Voo Voo się nasłuchałem, że mi się nudzą te trąbki, pompki, lewarki i gitarki.

Wracając do Black Keys. Kapela zacna, jak najbardziej. Zastanawia tylko, że polskie kapele zaczynają czerpać z Black Keys (dobre wzorce zawsze w cenie, nie mam pretensji) mówiąc, że sięgają do korzeni. A z kolei Black Keys z płyty na płytę coraz bardziej rozbudowuje aranżacje, instrumentarium. Takie Rubber Factory (ich 3 album z 2004r.) został przez nich dwóch nagrany, słychać głównie gitarę i perkę, sami wyprodukowali, brudne to i garażowe. A już na El Camino sprzed roku roi się od nazwisk, a Danger Mouse wyprodukował tę płytę dla Black Keys jako trzecią z rzędu. O ile to wciąż blues, rock do tego jeszcze momentami soul, to jednak Black Keys opierając się na korzeniach amerykańskiej muzyki nagrywają z coraz większym rozmachem.

Polscy muzycy z kolei mają głowy pełne konceptów co do tego jak muzyka ma brzmieć, ale mam wrażenie, że zaopatrują się w jednym sklepie muzycznym, na półkach którego mamy klasykę rocka plus parę rzeczy, które w Stanach od lat na piedestale.

I jeszcze cytat z Wagla na koniec:

Po tej płycie Dylana (Tempest) nie interesuje mnie żadna inna nowa płyta rockowa nagrana na świecie w tym roku, bo tam jest już wszystko.

Przypomnę, że Wojciech Waglewski oprócz muzykowania prowadzi także audycje radiowe.

Reklamy

7 uwag do wpisu “Po co komu nowości?

  1. tak samo było z wieloma „inspiracjami” polskich muzyków. prawda jest taka, że oni za dużo tej muzyki wcale nie słuchają i podniecają się queens of the stone age, gdy wychodzi „lullabies to paralyze”, black keys, gdy wychodzi „el camino” a white stripes gdy wychodzi „elephant”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s