Projekt Recenzja: Entombed – Wolverine Blues

Tym razem recenzujemy propozycję Bojadżijewa, „Wolverine Blues” Entombed z 1993r. Stary album, w tym roku strzela mu dwudziesta rocznica. Ja pamiętam jak pożyczałem ten album od Bojadżijewa na kasecie. Nie słuchałem tego … no właśnie prawie 20 lat. Jasny gwint.

Lata 90 – te to dla muzyki ciężkiej był piękny okres. Entombed ma przypiętą łatkę death metalu. Sporo kapel ma, szczególnie ze SKandynawii. Na „Wolverine Blues” deathu raczej nie uświadczyłem (całe szczęście). Ale słychać tutaj typowe podejście charakterystyczne dla kapel, które miałem okazję wtedy słuchać (choćby Coroner czy może Sepultura „Roots”). Chodzi mi o tę duszną formułę death, thrash czy jakiegoś innego metalu dla die hardów. Tu już nawet nie o metal chodzi, ale o samo przywiązanie, ktoś może powiedziałby konsekwencję. No właśnie Entombed się dusi i wyłamuje. Bo na recenzowanym dziś albumie dzieje się dużo więcej.

Dla mnie przede wszystkim miłe dla ucha są te hardcorowe gonitwy (Eyemaster, Out of Hand). Tu riffy są czytelne, nie ma takiego wiosłowania, które mnie zawsze odstrasza w death metala, nie ma tego gardłowania, jest całkiem zrozumiały śpiew. A przede wszystkim – hiciarskie refreny (Wolverine BluesContempt, Hollowman). Całkiem sporo tego. Dużo przyjemnych riffów, nie ma metalowych blastów, miód. Ogólnie widzę, że wymieniam rzeczy, które mogą die hardów deathowym pewnie odstraszyć. Brzmienie płyty jest też na wysokim poziomie. O ile pamiętam przy słuchaniu Coronera coś mi tam lekko nie pasowało, jakoś przytłumione, tak tutaj gdybym nie znał roku, mógłbym pomyśleć, że to nowy album. Wszystko ładnie brzmi, ładnie ułożone.

To jest naprawdę znakomity album. W wielu miejscach nóżka chodzi, widać, że Szwedzi stanęli na wysokości. Zadania. Podsumowując dodam, że ciężko mi o tej muzyce pisać, innych albumów Entombed nie znam, przynajmniej nie pamiętam żebym słuchał. Wcześniejszych bynajmniej, nic o kapeli nie czytałem poza tym, że Szwedzi, a podsumowując powiem, że nagrali naprawdę wypasiony album, jeden z lepszych jakie miałem okazje słuchać z tamtych lat. Kawał dobrej ciężkiej muzy. Na pewno sobie kiedyś do tej płyty wrócę, jak będę miał ochotę na ciężkie granie. Ocena też będzie wysoka.

Ocena: 4,5/5

Recenzja Bojadżijewa
Recenzja Wmichaela
 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s