Projekt Recenzja: Tomahawk – Oddfellows

W ostatnich dwóch tygodniach mieliśmy okazję posłuchać ciekawej propozycji od przedstawicieli gatunku eksperymentalnego alternatywnego metalu. Grupa nazywa się Tomahawk i jest to supergrupa z Ameryki. Znana jest bo należą do niej tuzy awangardowej amerykańskiej muzyki przedmieść. Grupa jest znana przede wszystkim z udziału w niej takich członków jak Duane Denison, John Stanier cxzy Trevor Dunn. Gdyby wymienić zespoły, w krótych grali byłyby to: Jesus Lizard, Helmet, Mr Bungle, Masada, Can, Battles. Panowie instrumentaliści dobrali sobie młodego wokalistę Mike’a Pattona i bezpardonowo atakują swoją muzyką.

Album Oddfellows składa się z 13 kkompozycji utrzymanych w stylistyce rockowej. Każdy z utworów trwa średnio około 3 minut i w każdym z nich członkowie zespołu atakują nas soczyście połamanymi akordami, przedstawiając swoją szaloną wizję muzyki. Utwory iskrzą się od energii, w każdym z nich dzieje się dużo. Zdecydowanie zabarwione Jesus Lizard motywy gitarowe (tytułowy utwór od ok. 1:30) wprowadzają niesamowitą wręcz tęsknotę za bełkotliwym wokalem Davida Yowa. Tutaj mamy  młodego, nieznanego jeszcze wokalistę. Wokalista ów nie stara się podkreślić brudu, który spełza niczym robaki ze ściany, spod gitary Duane’a Denisona, ale śpiewa opiewając jakby lirykę kompozycji. Niezwykłe refreny, niezwykle melodyjne („Stone Letter”, „White Hats/Black Cats”, „A Thousand Eyes”), jazzowe pochody, w których basista Trevor Dunn „stąpa” swoim basem niczym pijany pies („Rise Up Dirty Waters”). Jest także rytmika punkowa („South Paw”, „Typhoon”). Utwory posiadają w sobie wiele magii muzycznej, jak powiedziałby może niejeden licealista. Muzyka na tym albumie iskrzy od pomysłów, galopady rytmicznej na przemian ze zwolnieniami melodycznymi. Nie wiem kiedy ostatnio słuchałem muzyki jakiejś grupy instrumentalno – wokalnej, której muzyki byłaby owa grupa tak pewna. I to słychać!

Osobną sprawą są teksty na tym albumie. Odpowiedzialny za nie młodocianin o nieznanym dotąd nazwisku Mike Patton mości sobie właśnie drogę do sławy. Teksty opowiadają o kondycji naszego świata, o beznadziei płynącej z ludzkich próżnych zachowań, ale także – i tu uznanie! – otuchy płynącej zewsząd, przecież. Jest trochę publicystyki, ale powiedzmy sobie szczerze: nasz rodzimy artysta Kazik tworzy to na dużo lepszym poziomie. Wokalista Mike jest jeszcze młody, więc ma szansę trochę nad tym popracować Patton wyśpiewuje je dość pewnie, a głos jego przekonujący. Musi jednak jeszcze wystąpić w paru projektach, lub może grupach muzycznych, żeby jego głos nabrał absolutnej pewności i twardości.

Podsumowując, dobry, ciekawy zespół z, powtórzę, gatunku eksperymentalnego alternatywnego metalu. Zespół na pewno jest wart do posłuchania. Inicjatywa żywej, ciekawej, a przy tym niegłupiej muzyki zawsze będzie się podobać. Młodym ludziom i nie tylko.

Dobra, a teraz krótko i na serio: za Anonymous prawie dałbym się pociąć, za Oddfellows raczej nie, ale mimo tego to świetna płyta.

Ocena: 4/5

Recenzja Bojadżijewa
Recenzja Wmichaela

Reklamy

7 uwag do wpisu “Projekt Recenzja: Tomahawk – Oddfellows

  1. Mi się też podobało, ale ja lubię z Tomahawk właściwie tylko „Anonymous”. Dlatego słyszę, że nowa płyta jest świetna, ale ona przypomina FNM, gdyby nie te Jesus Lizardowe zagrywki 😉

    btw, to dobrxe 😉

  2. Właśnie, jak czytałem to miałem w głowie tylko „ciekawe, czy lepsze niż <>”. Na szczęście, odpowiedziałeś na moje pytanie, więc komentarz zbędny 8) A tak serio, Tomahawk poza „Anonymous” (i „God Hates a Coward”) nie nagrał nic ciekawego. Ten projekt zawsze wydawał mi się takim „dobra, macie” dla fanów Faith No More zawiedzionych Fantomasem (którego kocham).

      • Dokładnie. Właściwie całe sedno, ale mi sie nie chciało tak na serio tego pisac. Wiadomo o co chodzi, jak płyta nie jest jakos konceptualnie obciążona (Anonymous), to wychodzi z tego trochę kalka FNM. Dobra, hiciarska, ale jednak nudnawa.

  3. Poza „Anonymous” lubię też debiut Tomahawk, z którego pochodzi wspomniany przez Tomka „God Hates A Coward”. „Mit Gas” mi w ogóle nie podeszło. A ostatnia jak najbardziej 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s