Projekt Recenzja: Suicidal Tendencies – 13

Tendencje Samobójcze wydały nowy album. Można się było na przestrzeni ostatni paru lat tego spodziewać, jeśli ktoś śledził wypowiedzi Mike’a. Trasa, byli przecież w Polsce, więc płyta jest jakby zwieńczeniem działalności. Zero zdziwień. Druga sprawa to to, kto czego po tym albumie oczekiwał. Gdyby nie propozycja Wmichaela, pewnie obszedłbym ten album szerokim łukiem. Podobały mi się „Art of Rebelion”, troszkę mniej „Lights… Camera… Revolution”. Reszty w ogóle nie lubiłem, byłem wielkim fanem hardcore’a, ale tego nowojorskiego, to była moja muzyka. Do Suicidal podchodziłem zawsze trochę ostrożnie. Koleś jakoś tak dziwnie śpiewał, wysokim głosem. No nie wiem, nie wiem. Byłem wtedy młodym twardzielem. Gdzie tam wysokie zaśpiewy.

No i nic się nie zmieniło. Chłopaki grzeją jak grzali, szybkie hardcorowe numery. Brakuje mi tylko na tej płycie kawałków, które będą się znacznie wyróżniać. Takie, które zostają w głowie po przesłuchaniu, które przykuwają uwagę. Na „Art of Rebelion”  było takich pełno. Na „13” nie wiem. Jest Smash It, jest This Aint a Celebration i to właściwie wszystko co mi zostaje w głowie po przesłuchaniu tego albumu. Zlewa się w jedną całość. Słowem – płyta nie powala. No i przede wszystkim brakuje tych funkowych basów, takiego pulsu, który był tak charakterystyczny dla „Art of Rebelion”

Zastanawiam się nad motywami nagrania takiego albumu. Bo ze starego składu jest tylko Mike, więc powrót do fajnej atmosfery tamtych lat odpada. Chyba że nowa ekipa to tacy fajni ludzie, że Mike postanowił z nimi poszaleć i nagrać nową muzykę, bo szkoda mu było takiego składu bez nagrania materiału. Druga opcja to taka, że skoro jest trasa, to może nowy materiał na koncerty. Trzecia zaś, to szuflady zawalone starymi piosenkami. I tu refleksja na temat takich kapel: bo ST prochu nie odkrywają, nigdy nie odkrywali, więc konserwatyzm to raczej ich domena. I nie traktuję tego jako wady, ale jako punkt wyjścia do takiej myśli, że nigdy nie rozpoznasz co właściwie jest odrzutem z której sesji. Zresztą, może się czepiam, ale jak słucham „Absolute Power” Pro Pain z 2010 roku, to jednak wydaje mi się, że Gary Meskill idzie do przodu. Ale nie jestem w kwestii Pro Pain obiektywny, bo byłem ich wielkim fanem dawno temu w latach 90 😉

Pora jakoś spiąć to w klamrę. Muzyki na nowej płycie Suicidal Tendencies nie ma co opisywać, bo jak ktoś nie zna, to pewnie raczej pomylił blogi. Materiał taki sobie, fani Cyco Mike’a będą chyba zadowoleni. Jest szybko, jest do przodu, są nowe piosenki. Może gdybym je usłyszał na koncercie, to bym inaczej patrzył. Płyta średnio mi się podobała, ale też nie odrzuciła, więc jakby remis. Zastanawiam się tylko nad jednym. Ja kiedyś byłem sporym fanem hardcore’a i jak słucham nowych płyt tuzów tego gatunku (a recenzowaliśmy już Pronga), to myślę czy aby na pewno ta muzyka była kiedyś taka fajna, czy może po prostu trafiła na podatny grunt? Albo to ja jestem stary i w takich klasycznych gatunkach lat 90 jestem na etapie „nostalgia”.

Ocena: 6/10

Recenzja Bojadżijewa
Recenzja Wmichaela

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s