Projekt Recenzja: Solctice – Lamentations

W skandynawskiej mitologii istnieje bardzo ciekawe pojęcie „Ragnarok”. Jest to krótko mówiąc wojna pomiędzy bogami a olbrzymami. Bitwa to była wielka i nieunikniona, prędzej oczy pózniej musiało do niej dojść. A działy się rzeczy niebywałe. Odyn został zjedzony przez wilka (olbrzyma) Fenrira. Fenrir, wyobraźcie sobie, zjadł tez słońce i wszystko co napotkał na swojej drodze. Po prostu szedł sobie z otwartą paszczą i pożerał. Fenrira zabił w końcu syn Odyna, Vidarr, rozwierając paszczę wilka jeszcze bardziej i godząc go w serce. Inny z synów Odyna, Thor też miał swój udział w Ragnaroku. Thor to był mężny i prężny bóg, dość wysoki, prawie olbrzym. Miał swój młot, najpierw walił tym młotem, potem ewentualnie pytał, a na końcu dopiero myślał. I dlatego ludzie go lubili. Był opiekunem ziemi. Był też bogiem burzy, piorunów oraz patronem rolnictwa. Miał złotowłosą żonę Stir, miał kochankę, miał syna, miał córkę.

Głównym przeciwnikiem Thora był pewien wąż, który zaliczał się do olbrzymów. Nazywał się Jormungadr i pływał w wodzie, a był tak wielki, że mógł owinąć się wokół całej ziemi i spokojnie wziąć w pysk swój ogon. Pierwszy raz Thor miał z nim do czynienia jak poszedł na ryby ze swoim kumplem olbrzymem Hymirem. Thor jako przynętę wrzucił barani łeb i złapał się na to właśnie Jarmungadr. Thor wyciągnął go na łódkę i zaczął okładać po głowie swoim młotem. Jarmungadr niestety się zerwał, ale wieść niesie, ze to Hymir odciął linkę, ponieważ bał się …Ragnaroku.

Oczywiście nic to nie zmieniło, bo Ragnarok i tak się odbył. I właśnie wtedy miało miejsce drugie spotkanie Thora z wężem. Thor walczył z nim zaciekle. Pokonał Jarmungadra, ale niestety został zatruty jadem węża. Po pokonaniu olbrzymiego gada zdołał ujść jedynie 9 kroków.

I o tym właśnie jest ta płyta. O tych dziewięciu krokach Thora. Zwycięski, ale i pokonany, krwawiący, cierpiący, pełen mieszanych uczuć. Jego dusza krwawi, jego serce krwawi, jego świat się wali, a przede wszystkim słońce przestaje świecić i nastała ciemność. Bo oto jedynie 9 kroków dzieli od śmierci opiekuna ziemi. Thor kona i dobrze o tym wie, Thor roni łzę na miłością, która wraz ze śmiercią przepada, Thor wypowiada ostatnie życzenie, wreszcie Thor odchodzi w ciemność. Za ciemny horyzont.

Tytuł płyty – Lamentetions. Okłada – łódź wikingów. Stare czasy (lata 90 nie były w poprzedniej dekadzie), kapele wtedy często bawiły się w koncepty. Teraz też się niby bawią, ale teraz szybki gugiel i wiadomo o co chodzi. Wcześniej to jak człowiek nie kupił płyty to nie wiedział, a czasem nawet jak kupił, to musiał sam szukać analogii. Przyznam, że jak sobie przeglądałem wiedzę na temat mitologi skandynawskiej i tych wszystkich bogach, to tak jakbym czytał jakiś bryk po metalowych kapelach. Same nazwy metalowych kapel, praktycznie wszystko: imiona bogów, olbrzymów, krain itd. A tutaj jeszcze ten Thor. Thor, który zatruty jadem robi dziewięc kroków i pada trupem. I zapada ciemność (bo Fenrir zeżarł też słońce).

Dość ciekawa koncepcja, przyznam, bo te 9 korków to czas na bardzo głębokie refleksje. Niby 9 kroków, a jaki to dystans do przemyśleń. Czytając teksty pojawiają się tam: krew, łzy, ciemność, zmierzch, serce, dusza czyli pełno górnolotnych frazesów, no ae nie rozliczajmy boga w chwili mierci. W końcu z myślenia nie był on najlepszy. Najlepszy był z walenia po łbie, za to ludzie go lubili, w tym miał kunszt, więc nie dziwi, ze jak przychodzą refleksje, to pojawi się patos.

Przejdźmy do muzyki. Cóż tu napisać? Nie podobała mi się zbytnio i tyle. Klasyczne granie lat 90. Perkusyjne akcenty o głębokim brzmieniu, wolne riffy, solówki (koniecznie!), i śpiew wokalisty. Tak, tak, śpiew. To nie growl, nie krzyk, tylko śpiew. W ogólnym rozrachunku wokal na plus, ale cała reszta w ogóle mnie nie kręci. Jeden akustyczny kawałek (Empty lies oaken throne), co też wymowne, bo taki smutny akustyk o pustym debowym tronie. A dąb to symboliczne drzewo Thora. I tak dalej. Kto lubi, ten lubi, ja nie bardzo.

A teraz do szanownych kolegów recenzentów. Jeśli ten koncept z Thorem jest prawdziwy, to flaszeczka dla mnie, bo nigdzie nic o tym nie wyczytałem, wkładki tez nie widziałem (słuchałem ze streamu). Jedyne co miałem to okładka i teksty. Fakt, że tytuł ostatniego kawałka na albumie (Ragnarok) sporo ułatwia. Podsumowując, płyta nie najlepsza jak dla mnie. Wokalnie jest zdecydowanie do przodu w porównaniu do tego, co wtedy królowało (tak myśle), ale prochu nie odkrywa. Muzycznie dość nudna, bo kawałki do siebie podobne i w podobny sposób grane. Po tym wszystkim miałem dać piątkę, ale jak się wciągnąłem w czytanie tej mitologii, w rozwiązywanie tego rebusa, to daje wyżej, bo szczerze mówiąc bawiłem się świetnie szukając tych analogii. Być może to błędna interpretacja, ale może nie. Pewnie we wkładce jest wiecej na ten temat, może potwierdzenie, może zaprzeczenie mojej interpretacji. Ale to najwyżej ktoś mi wytknie. Najpewniej Wmichael, bo w końcu to jego propozycja, więc pewnie u niego ta płyta na zasadzie nostalgii. W sumie się nie dziwię, bo w wieku średniackim takie mitologiczne historie plus muza, którą się lubi, to miód na uszy.

Jak ktoś nie zna, a lubi mocne granie i klasykę metalowych koncepcji, to posłuchać musi.

Ocena: 7/10

Recenzja Bojadżijewa
Recenzja Wmichaela

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Projekt Recenzja: Solctice – Lamentations

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s